fbpx
PSYCHOLOGIA I LIFESTYLE

FILMY, KTÓRE ZMIENIAJĄ ŻYCIE. ABOUT TIME

 

 

 

 

Był zimny i dla większości obrzydliwy październikowy dzień. Czyli dla mnie piękna pogoda. Im więcej deszczu tym więcej szczęścia. Dwudzieste szóste urodziny (dawno i nieprawda). Dla mnie oznaczało to maraton niespodzianek, które zafundował mi Partner, w deszczowym Wrocławiu. Kino. Pewnie!  Komedia romantyczna? Spoko, byle nie kolejna Pokojówka z Manhattanu. Szłam z całkiem optymistycznym nastawieniem, ale epickiego filmu się nie spodziewałam. No cóż, niespodzianka.

Był epicki. Ale po kolei.

 

O czym jest ten film?

 

O związku to na pewno, ale też o uczeniu się na błędach, szukaniu piękna w codzienności i… o chyba najzdrowszym wzorze relacji syna z ojcem, jaką udało mi się zaobserwować w filmach. Tim – lekko nierozgarnięty rudzielec, którego fani Harry’ego Pottera mogą pamiętać z roli brata Rona – Willa (męża Fleur Delacour, dobrze nie zagłębiajmy się w Harry’ego Pottera bo napiszę tu książkę), szuka miłości swojego życia. 

Pewnego dnia do jego domu rodzinnego w Kornwalii przyjeżdża na wakacje Kobieta Idealna.  Piękna blondynka. Zakłopotany jej idealnością Tim, natychmiast się zakochuje. Niestety lato się kończy, a Tim musi zmierzyć się ze smutnym faktem, że nic z jego starań nie wyszło. W międzyczasie jego ojciec, zdradza mu rodzinny sekret. Faceci w ich rodzinie mogą przemieszczać się w czasie. W obrębie swojego dotychczasowego życia jedynie, ale zawsze to coś. Wyposażony w ten dar, Tim, wyrusza do Londynu i wprowadza się do ekscentrycznego kolegi swojego ojca, który rozbawi Cię do łez. Kolega ów wita przybysza sympatycznym What The Fuck i tak zaczyna się ich wybuchowa znajomość. Wkrótce Tim poznaje Mary – inteligentną, piękną dziewczynę, która odwzajemnia jego uczucie. I o ile na tym komedie romantyczne zazwyczaj się kończą, ta dopiero się zaczyna. I opowie Wam historię Tima, Mary i ich powiększającej się rodziny.

Co jest dla dla mnie fajne w tym filmie?

 

Atmosfera. Jest ciepła, ale na pewno nie nudna, chwilami bardzo zabawna. Bywa też wzruszająca. Jest to jeden z niewielu filmów, pokazujących, jak ciekawym i intensywnym doświadczeniem może być codzienność.

Związek Tima i Mary – szczególnie jedna konkretna cecha, którą reprezentują jako para. Chodzi mi o to, że Tim i Mary są teamem. Drużyną. Grają do jednej bramki i oglądając ten film, można mieć wrażenie, że jest to dla nich priorytetem. Przeżywają problemy, mniejsze i większe, stają się rodzicami (kilka razy) i w tych wszystkich doświadczeniach widać, że wspierają się wzajemnie i inspirują.

Poczucie humoru – jest w tym coś dla mnie inspirującego, kiedy nawet bardzo ciężkie chwile, ludzie potrafią przechodzić z humorem. Nie mam na myśli uciekania w śmiech, w obawie przed trudnymi rzeczami, ale raczej humorystyczną akceptację, tego co się dzieje i czego nie są w stanie zmienić. Dużo zdrowego dystansu. Można się nim w tym filmie najeść, choć nie poczujesz się raczej przejedzony.

Zdrowe więzy rodzinne – w moim odczuciu, jedną z najbardziej inspirujących rzeczy w tym filmie są więzy rodzinne. Film pokaże Ci rodzinę, która wypracowała sposoby na to, aby dobrze się ze sobą bawić, wspierać w ciężkich chwilach i miło spędzać ze sobą czas. To jest rodzina, w której uczucia i potrzeby są ważniejsze niż zasady. Odmienność nie jest tępiona (siostra Tima), a nawet wspierana, o ile nie krzywdzi „odmieńca”. No i relacja Tima z ojcem – lekko szorstka, męska miłość do syna, którego traktuje jak kumpla, jednocześnie nie zapominając o swojej roli ojca – przewodnika i “wspieracza”. Bez moralizatorstwa, z niezwykłą lekkością i poczuciem humoru ojciec uczy  naszego bohatera, jak cieszyć się życiem. Różne rzeczy wzruszają ludzi. Aw zasadzie te same, tylko może różne sposoby pokazania tych rzeczy, wzruszają ludzi. Do mnie to trafiło.

Co można wynieść z tego filmu?

 

Można wynieść wiele inspiracji, co do tego jak tworzyć związek i rodzinę, która się wspiera, lubi wzajemnie (nie tylko na zdjęciu), bawi  i przechodzi wspólnie przez trudne chwile czyniąc je bardziej znośnymi. Można też wynieść pytanie (i od razu garść inspiracji), jak tworzyć związek, który gra do jednej bramki w codziennych sytuacjach.I w końcu możemy wynieść małe codzienne sposoby, na to, jak naszą codzienność, którą postrzegamy często przez szare okulary, możemy uczynić bardziej kolorową. Ja dodatkowo wyszłam z tego filmu oczarowana pięknem codzienności (spokojnie minie Ci ten stan po godzinie, ale i tak warto). Bo jakiś kawałek inspiracji zostanie.

Obejrzyj, naprawdę warto.

 

 

 

Poprzednie
Kolejne