fbpx
RELACJE Z INNYMI

CODZIENNE Z KOSMITĄ ROZMOWY – W ZWIĄZKU NAPRAWDĘ MOŻNA SIĘ DOGADAĆ

 

 

 

 

– Co te skarpetki robią znowu przy łóżku, zdenerwowała się ona.

Na początku naprawdę starała się ich nie zauważać, parę razy nawet sama wrzuciła je do pralki. Mimo to, każdego wieczoru, za jego pomocą, uparcie wracały na podłogę w sypialni.
– Leżą!
odparł rozdrażniony. 

– Dlaczego do cholery, nigdy nie wrzucasz ich do pralki? Mam dość bycia Twoją służącą! Zrobiło jej się przykro. Ona się tak stara, aby dom był ciepłym miejscem, do którego chce się wracać, czy on nie mógłby, chociaż sprzątać po sobie?

-A ja mam dość Twego wiecznego zrzędzenia! Był zły, bo trzy dni temu wrzucił te cholerne skarpetki do kosza z nadzieją, że zauważy. Ale ona oczywiście nie zauważyła.

Wiecznie na coś narzekasz, krzyknął, sam nie bardzo wiedząc, po co.

Oczywiście, ja narzekam! Całymi dniami pracuję, wracam do domu zmęczona a w domu czeka mnie darmowy etat Twojej służącej! – podniosła głos, tłumiąc łzy. Jak on może jej tak nie doceniać!

No tak, a ja odpoczywam! Cóż to dziewięć godzin w biurze, w którym przerzucam sobie papierki!  Ten drugi etat, który wziąłem, żebyś mogła cieszyć się nowym autem też przecież jest jak wakacje! Był wściekły.

-Nie potrzebuję Twojego auta! odkrzyknęła. Zrobiło mu się przykro, zawsze tak chciał, aby czuła się rozpieszczana i niczego jej nie brakowało. Ale jej to nic nie obchodzi.

 

 

Intencje

 

Brzmi znajomo? Nie ? To bardzo dobrze. Ale i tak czytaj dalej, bo przyznam, że ta scenka jest dość stereotypowa, nie zmienia to jednak faktu, że komunikacja z moich doświadczeń związkowych to jedna z najważniejszych rzeczy. Jest najszybszym sprawdzianem tego, czy para jest drużyną, czy też gra przeciw sobie. A wiesz jaki jest pierwszy krok, ku temu, żeby być drużyną? Intencje. A w zasadzie świadomość, dobrych intencji drugiej strony.

Myślę sobie, że większość z nas ma zawsze dobre intencje. Serio. Jak jesteś z partnerem, to prawdopodobnie życzysz mu dobrze, zależy Ci itp.  Tylko czasem te dobre intencje są uwikłane w powykręcane zachowania no i mamy nieporozumienia. Tak jak powyżej. On chce dla niej jak najlepiej, ona dla niego też. Każde okazuje to na różny sposób, bo mają różne charaktery i pochodzą z różnych środowisk. Może on nie jest przyzwyczajony do bycia czułym, nie umie mówić o emocjach. Więc miłość okazuje poprzez pracę. Ona nie potrafi tego zauważyć, bo w jej świecie miłość okazuje się przez słowa czy uwagę. I w ten sposób mamy nieporozumienie – oboje mają dobre intencje wobec partnera, ale nie zauważają tego wzajemnie i obwiniają się.

O komunikacji napisano już tak dużo, że nie chcę odgrzewać kotletów i powiem Ci po prostu pare rzeczy z mojego doświadczenia.

 

Wściekaj się

 

Naprawdę, zachęcam. Złość jest bardzo potrzebna, bo jest trochę rodzajem transu, możemy w niej mówić rzeczy, których wcale nie myślimy, często je wyolbrzymiany i skupiamy się zupełnie na sobie. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że ja lubię być w stanie złości. Jak Partner Cię wkurza to polecam się wściekać. Chociaż sugeruję humanitarną wersję czyli wściekanie się w pokoju, w którym go nie ma. To prawie jak emocjonalny prysznic! Druga fajna rzecz o złości jest taka, że ona często jest bramą do ciepłych uczuć. Żeby poczuć się znów bliżej partnera, czasem trzeba przejść przez złość. Połknięta złość, kiedyś wypłynie. Kojarzysz awantury o rozlaną szklankę? Absurdalnie nieadekwatne awantury o jakąś bzdurę? To właśnie połknięta kiedyś złość za coś zupełnie innego wychodzi sobie na zewnątrz…

Jak już czujesz, że jesteś wypstrykany/a ze złości i wracasz na spokojniejsze i bardziej racjonalne tory, to resztę kroków można robić przy partnerze.

 

Powiedz, o co Ci chodzi

 

Ja rozumiem, że wiele osób liczy, że druga osoba powinna się domyślić. Z mojego doświadczenia naprawdę słabo to działa (mimo, że mój partner jest terapeutą, więc nie ucieka od emocji, to i tak domyśla się rzadko). I niestety… ja też domyślam się rzadko. Czasami, kiedy mówi mi, co mu nie pasowało, przemyka mi przez głowę, że w życiu bym na to nie wpadła! Taka gra w domyśl się, często podszyta wiarą, że jak się domyśli, to znaczy, że kocha, a jak nie to znaczy, że nie kocha, to głupia gra. Bo są w niej tylko przegrani. Serio, to czy ktoś się domyśli czy nie, naprawdę jest marną, wskazówką uczuć.

 

Mów konkretnie

 

Kiedy chcę powiedzieć partnerowi, że coś mi nie pasuje w jego zachowaniu, albo czegoś mi brakuje itp. to staram się mówić jak najbardziej konkretnie (i szczerze to do dziś musze na to uważać, bo w emocjach mam tendencję do niepotrzebnego krążenia wokół puenty)

 Czyli zanim to zakomunikuję, w myślach staram się ułożyć, to co mam do powiedzenia, w taki sposób, aby było to możliwe jak najbardziej konkretne. Po co? To proste. Emocje są często zagmatwane, kilka rzeczy nakłada się na siebie i czasem ciężko jest jasno wyrazić, o co chodzi. Jeśli mówisz zawile to jest opcja, że Twój partner zrozumie Cię inaczej i zaczniecie się kłócić o to, czego nie masz zupełnie na myśli. Bez sensu.

 

Team zamiast ataku

 

Najpierw powiem Ci o co chodzi z tym teamem. Koncepcja teamu jest jedną z cegiełek, które uważam, że budują udaną relację. Nawet jak się kłócicie, brakuje Wam czegoś w partnerze i w ogóle przechodzicie przez trudniejsze uczucia, to możecie to robić na dwa sposoby: jakbyście grali w jednej drużynie, lub przeciwko sobie. Ja wiem, że logicznie każdy powie, że chce w jednej drużynie, niestety w praktyce bywa inaczej. Sama się często łapię, że chcę walczyć z partnerem, udowodnić mu, że nie ma racji za wszelką cenę, ukarać go za coś i inne rzeczy, które mają niby poprawić samopoczucie mojego ego… kosztem drugiej osoby.

Wracając więc do konkretów. Komunikacja. Jeśli chcesz powiedzieć partnerowi, coś co Ci się nie podoba, albo chcesz z nim coś przegadać (a wiesz, że może wywołać gorące emocje) to: ułóż sobie w głowie co konkretnie chcesz mu powiedzieć. Wykombinuj też, jak możesz powiedzieć to coś, tak aby partner czuł, że jesteś z nim a nie przeciwko niemu. To jest najważniejsze zdanie tego posta: cokolwiek chcesz przekazać partnerowi (szczególnie jak to jest rzecz, która może z początku nie być przyjemna) zrób to tak, aby mimo wszystko czuł, że jesteś po jego stronie. Oczywiście często nie da się tego zrobić, jeśli ominiesz punkt pierwszy, czyli wściekanie się. Dlatego tak bardzo polecam się wściekać.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa w kontekście komunikacji związkowej. Tak, ważna, że poświęciłam jej osobny post. Ukaże się dokładnie za tydzień.

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na udaną komunikację ze swoim Partnerem/Partnerką?

 

 

Poprzednie
Kolejne