fbpx
RELACJA ZE SOBĄ

CO MUSISZ WIEDZIEĆ O ZMIANIE, ŻEBY NAPRAWDĘ ZMIENIĆ TO, CO CHCESZ.

Coś Ci nie pasuje w życiu? Zmień się. Albo bardziej znane w środowisku rozwoju osobistego: przerób sobie. Gdyby to było takie proste, to po świecie chodziliby samu super szczęśliwi ludzie, prowadzący cudownie zdrowy tryb życia, w cudownych związkach, a ich dzieci byłyby przedłużeniem tego ideału. Tymczasem jesteśmy po prostu ludźmi a nie ideałami. Dlatego chcę Ci dziś opowiedzieć o procesie zmiany i też o tym, co może zmianę utrudniać. Będzie też kilka sposobów na to jak jednak, można się zmienić .

 

Jak się zmieniamy – fajerwerki vs. spokój

Gdy rozpoczynałam swoją przygodę z psychologią, miałam klarowną wizję tego, jak się zmienić. Mam problem, to go rozwiązuję. A kiedy nie jestem w stanie tego zrobić, idę do kogoś, kto wierzę, że mi pomoże. To znaczy (gdy już zauważyłam, że często nasza przeszłość blokuje nam możliwość zmiany), że „przerobię” sobie problem, odblokuję potencjał i nadejdzie ta wielka chwila zmiany. Najlepiej żeby towarzyszyły jej fajerwerki typu płacz, dziwne uczucia w ciele – po to, bym miała namacalny dowód, że zmiana jest i teraz będę wolna od problemu. I muszę przyznać – spotkałam w swoim życiu osoby, które w taki właśnie sposób zmianę przeżywały – i była ona trwała. Sama doświadczyłam tego typu zmiany- raz w życiu i było to faktycznie coś, czego długo nie zapomnę.

Jednakże w zdecydowanej większości zmiany (przynajmniej w przypadku większości osób) nadchodzą subtelnie, łagodnie a nawet niezauważalnie. Problemem jest to, że czasem brakuje nam do niej cierpliwości i poddajemy się, zanim zmiana nadejdzie. A wynika to z tego, że…

 

Chcę się zmienić – natychmiast !

Czasem oczekujemy, że zmiana będzie procesem nagłym. Wiele razy było mi naprawdę ciężko, gdy tkwiłam w trudnej sytuacji i miałam wrażenie, że taki stan rzeczy trwa niezmiennie od długiego czasu.Zapominałam, że czas jest bardzo względny. Faktycznie bycie w ciężkiej sytuacji przez choćby rok, minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu może być bardzo trudne. Jednakże bardzo często właśnie ten czas „kiedy nic się nie dzieje”, jest tworzeniem się przestrzeni by zmiana mogła w końcu nastąpić. Naprawdę. Bez niego, często nie bylibyśmy na nią gotowi. Tak jak od siedmiolatka nie będziemy wymagać, by umiał całkować tak od siebie nie wymagajmy, by po jednej rozmowie z przyjacielem, jednej sesji u specjalisty czy jednym warsztacie, nasz życiowy problem się rozwiązał. Zwłaszcza, jeśli ten problem był z nami wiele lat. W dłuższym okresie czasu da się to zrobić – chodzi o to, aby popatrzeć na siebie z czułością, stworzyć sobie przestrzeń do zmiany –  taką, której składową jest cierpliwość i łagodna konsekwencja.

 

Wewnętrzne blokady przed zmianą

Logicznie, brzmi to strasznie głupio, jak można nie być gotowym na coś lepszego. Oj można – nasze umysły są przyzwyczajone, do stanu w jakim funkcjonujemy. Jest on znany. Tymczasem zmiana, wymaga adaptacji do nowych warunków, które nawet jeśli są lepsze, to są nieznane. A nieznane czyli scary. Wiele razy pracowałam z ludźmi, którzy chcieli więcej bliskości w związku. Kiedy ta bliskość stawała się realna, to uciekali od niej w obawie przed byciem zranionym. Wiele osób chce zarabiać więcej, ale po uważniejszym przyjrzeniu się sobie, odkrywa przekonanie, że nie może mieć za dużo pieniędzy bo:

to nie w porządku wobec innych

jak będzie miał dużo, to wszystko straci

jak zacznie zarabiać dużo, to zatraci się w pieniądzach i zepsuje swoje związki

nie zasługuje na takie pieniądze.

Są osoby, które chciałyby zmienić pracę i ciągle próbują, aż w końcu (sami lub z pomocą fachowca), odkrywają, że na przykład podświadomie nie chcą tej pracy, bo prześcigną w statusie finansowym i “stanowiskowym” rodziców i będzie to wobec nich nie w porządku. Oni nie mogą być szczęśliwsi od rodziców, bo byłaby to na jakimś poziomie zdrada. Serio i tak bywa. Często kluczem do zmiany jest nie tylko działanie na poziomie zewnętrznym, ale też praca na poziomie wewnętrznym. Samemu, choć to trochę dłuższa droga, lub ze specjalistą: psychologiem czy terapeutą.

 

Mylenie myślenia o problemie z realnym działaniem, aby go rozwiązać

Zdarzało mi się pracować z osobami, które mówią, że pracują nad danym problemem już tyle czasu i lipa. Nic się nie zmienia. Pytam więc, czego ta osoba próbowała aby coś zmienić, czy rozwiązać problem. I po wnikliwszym przyjrzeniu wychodzi, że w sumie to niczego. Po prostu od kilku lat bardzo intensywnie myślą o zmianie, czy problemie do rozwiązania. Cały czas mają to w głowie. Myślenie o problemie myli się z działaniem. Choćbyś nie wiem jak bardzo chciał, zrobić kanapkę, myślenie o tym nic nie da. Trzeba wstać, sięgnąć po chleb, warzywka, pokroić wszystko,  ułożyć, podać i zjeść. Nawet w Harrym Potterze nie dało się stworzyć jedzenia czarami,a. co dopiero w naszym mugolskim świecie… Do zmiany potrzebny jest plan. A potem działanie. Pokażę Ci to na swoim przykładzie. Zauważyłam, że mam spore problemy z planowaniem dnia, tak abym była w stanie zrobić, to co chcę, odpocząć, pobiegać i spędzić czas z partnerem/znajomymi. Bardzo dużo o tym myślę, każdego dnia. Że znowu nie udało mi się zrobić tego czy tego, znowu nie miałam czasu dla siebie. Tymczasem zobaczyłam, że jeśli wieczorem siądę i rozpiszę dzień w kalendrzu, to jakoś łatwiej mi się tego trzymać. Dzień się mniej rozjeżdża. Zamiast godziny zrzędzenia sobie samej, jaki to mam problem z planowaniem dnia, po prostu siadłam i zaplanowałam jutro. Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze. A czasem nie. I co wtedy?

 

Niechęć do pracy ze specjalistą

Czasem mam wrażenie, że wciąż niewiele osób zdaje sobie sprawę, że nasze przekonania, schematy, według których działamy bardzo wpływają na jakość naszego życia. Na wszystko, co ważne: związki, biznes, pieniądze, wygląd, poczucie szczęścia. I że czasami, łatwiej się po tym wewnętrznym świecie poruszać z pomocą fachowca. Psychoterapia czy wizyta u psychologa kojarzą się ciągle z tym, że to są ludzie od głębokich zaburzeń i problemów, a w takich zwykłych życiowych rzeczach, nic nam nie pomogą. To nieprawda. Paradoks jest taki, że psychoterapia zazwyczaj szybciej zadziała i pomoże osobom zdrowym i po prostu borykającym się ze zwykłymi problemami, niż osobom z poważnymi zaburzeniami. Na takiej zasadzie, że mniejsze zranienie wymaga mniejszego czasu leczenia. Praca psychologiczna jest nie tylko dla osób zmagających się z uzależnieniami, agresją, depresją czy nagłymi traumatycznymi zdarzeniami. Bardzo często to szybsza droga do stworzenia fajnej relacji, znalezienia większej motywacji do spełniania marzeń. To też droga do lepszego zrozumienia siebie, które często przekłada się na uświadomienie sobie, czego naprawdę chcemy w życiu i też na znalezienie konkretnych sposobów na osiągnięcie tego. Podsumowując: możliwe że ciężko Ci się zmienić, bo inwestujesz tylko w działanie, omijając aspekt pracy od wewnątrz. I jednocześnie być może myślisz, że praca ze specjalistą jest nie dla Ciebie bo nie jesteś wariatem. A może właśnie Tobie bardzo pomoże w zwykłych, codziennych problemach normalnego człowieka. Ja ją traktuję po prostu jako inwestycję w siebie i zwiększanie swojego szczęścia w życiu.

 

Brak zaufania procesowi zmiany

Choć nie da się tego logicznie udowodnić, wiele razy odnosiłam wrażenie, że proces zmiany w jakiś sposób nas prowadzi i możemy mu zaufać. I tak, naturalne, jest, że czujemy bezradność, mamy wrażenie, że nasza sytuacja jest bez wyjścia i tak będzie zawsze. Naturalne jest też poczucie, że nawet jak znamy wyjście z trudnej sytuacji to nie mamy zielonego pojęcia JAK to zrobić. I tu z pomocą przychodzi kwestia zaufania , że nawet jak mamy wrażenie, że idziemy po omacku, a ścieżka nie zawsze jest gładka i chwilowo wydaje się, że jest gorzej niż było, to przejdziemy przez ten proces.

Wyniesiemy z niego doświadczenie, umiejętność patrzenia na świat z głębszej perspektywy i pewnego rodzaju emocjonalną dojrzałość. Staram się iść za tym zaufaniem i choć często prowadziło mnie inaczej, niż się spodziewałam, to nigdy mnie nie zawiodło. Proces zmiany i rozwijania siebie jest nieodłącznym elementem naszego życia – niektórzy robią to świadomie, a niektórzy bez udziału świadomości, ale każdy przez nie przechodzi. Zmiany podejmowane świadomie, często są niełatwą konfrontacją z tym wszystkim w nas, co do tej pory uniemożliwiało zmianę. I czasem proces ten przypomina remont – wszystko wydaje się sypać, być brudniejsze i bardziej chaotyczne niż wcześniej. Przychodzą wątpliwości. A jednak powolutku sprzątamy, czyścimy ,polerujemy aż któregoś dnia – nasze wnętrze jest piękniejsze niż wcześniej, a my bardziej  świadomi, radośni i spokojni.

Poprzednie
Kolejne