fbpx
PSYCHOLOGIA I LIFESTYLE

PSYCHOLOGICZNYM OKIEM: HEJT PO MUNDIALU. CZEMU POLSKI HEJTER JEST HEJTEREM?

 

 

 

Mundial w zasadzie za nami. Kibice. Oczekiwania, śledzenie filmików Łączy nas Piłka, stres i kłębowisko emocji, głównie tych negatywnych. Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że jestem fanką piłki nożnej. Dlatego ten czas mundialu spędzałam bez żadnego poczucia winy na godzinach oglądania analiz, kanału pana Romana Kołtonia na Youtubie i Łączy nas Piłka. I oprócz odrobinki wiedzy teoretycznej, którą zdobyłam, dostałam całe wiadro smutku, oburzenia i rozgoryczenia…reakcją.

 

Hejt zamiast złości

 

A w zasadzie nie reakcją, bo to przecież naturalne – czujemy frustrację, złość, irytację, smutek, bezradność. Mundial był w wykonaniu naszej reprezentacji beznadziejny i wszyscy, którzy jej kibicowali czują raczej niemiłe emocje. Mnie poruszył i zasmucił sposób wyrażania reakcji. Hejt, szyderstwo, zajadła ironia. Oczywiście, że nie wszyscy. Ale na tyle dużo wśród tych wspierających komentarzy, żeby zwrócić uwagę i zmusić do rozmyślań. Tyle razy pisałam na blogu o tym, że czarno-białe spojrzenie zazwyczaj do niczego nie prowadzi. Dlatego staram się zrozumieć zamiast zakładać, że hejterzy to debile, których trzeba olewać.

Co sprawia, że widoczna część komentarzy to:

-Nieważne mecze. Ważne, że dorobił się na reklamie telefonów i parówek. Piniążki przede wszystkim.

-Co Ty pierdolisz Lewy wrrrr. Mieliście 2 szanse i co??? Dnoooo!!!!

-Do domu borowiki wstyd i hańba kartofle uprawiać śmiech na sali ekipa na mś, lewy kup sobie szampon może udzwigniesz lupierz beznadziejni do potegi entej

Dlaczego, gdyby podzielić kibiców na słusznie smutnych, wściekłych i jednocześnie wspierających oraz na tych chamskich i zajadłych, ci drudzy zajęliby całkiem sporą trybunę? Poszukajmy.

 

Nie umiemy “pomieszczać” emocji

 

Gdy oglądałam mecz z Kolumbią w gronie znajomych, uważnie obserwowałam co czuję. U mnie był głównie smutek. Przykro było mi, że przegrywamy. Że w moim odczuciu, chłopaki starali się, ale gaśli powolutku, bo byli słabsi od rywala. Klasę czy dwie niżej. Smutno było patrzeć na zrozpaczonego Grosickiego. Na zapatrzonego w dal Kubę, nerwowo żującego gumę z ławki. Na wściekło-smutnego Roberta Lewandowskiego.  I przyznam, że ciężko mi było znieść szydercze komentarze znajomych. Czemu, jako kobice i trochę też społeczeństwo, nie bardzo potrafimy pobyć z tym smutkiem i musimy go przykrywać szyderą?

No właśnie dlatego, że w zasadzie to nas się nie uczy „pomieszczać” trudnych emocji. Czyli zostawać z tymi, które są dla nas trudne. W większość domów, choć zdecydowanie się to zmienia, trzeba mieć naprawdę „dobry” powód do czucia emocji typu smutek czy złość. Kontrolowanie emocji kojarzy się z siłą, dobry kontakt z nimi ze słabością (w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót). Chłopcy mają nie płakać, dziewczynki „histeryzują”.

Często pracując z ludźmi, w tej naszej wspólnej wędrówce, moi klienci uświadamiają sobie, że nie do końca wiedzą co czują. Uczą się tej umiejętności na nowo. Uczą się zostawać z uczuciami, zamiast je zagadywać, analizować czy od nich uciekać. Życie bez uczuć może być efektywne i pełne sukcesów, nigdy natomiast nie będzie szczęśliwe. A uczucia to dwie strony: te super przyjemne i te trudne. Frustracja, bezradność smutek. Zazwyczaj szydercze komentarze, pod spodem mają w sobie właśnie złość, bezradność czy smutek. Ich autorzy często nawet nie do końca umieją nazwać co czują, tym bardziej wyrazić tego w humanitarny sposób. W internecie każdy myśli, że jest bardziej anonimowy niż naprawdę jest i to ułatwia hejt. Ciekawe ile z tych osób podeszłoby do Milika czy Cionka i zwyzywało ich w kontakcie na żywo.

 

Czarno-biały świat

 

Jak wygrywamy, jesteśmy przyszłymi mistrzami świata. Jak przegrywamy jesteśmy najgorsi na świecie. Takich radykalnych komentarzy jest bardzo dużo i wynikają z braku umiejętności spojrzenia z drugiej perspektywy- tego kogo, krytykujemy. Pisałam o tym TUTAJ

Kiedy byłam dzieckiem i zaczynałam oglądać film, koniecznie chciałam, żeby dorośli powiedzieli mi, kto jest dobry a kto zły w filmie. To mi ułatwiało oglądanie i rozumienie. Na tamten czas potrzebowałam tego podziału, żeby poukładać swoją rzeczywistość.

Na takiej rzeczywistości bazują dawne bajki: Kopciuszek–  idealnie dobry, biedna cierpiąca sierotka i zła (kompletnie zła) macocha. Albo dobra, piękna Śpiąca Królewna i zła czarownica. Jedna urodziła się aniołem a druga od zawsze była uosobieniem podłości. To są podziały nieprawdziwe. Kilka lat temu weszła nowoczesna wersja Śpiącej Królewny. W tej wersji, okazało się, że zła wiedźma (świetna Angelina Jolie) była dobra, ale dawno, dawno temu ktoś ją skrzywdził. „Zło” było jej reakcją na to, co ją spotkało.

Ktoś w końcu zadał sobie trud, żeby zrozumieć, spojrzeć głębiej.

Mam wrażenie, że w znaczącej części naszego społeczeństwa, tego brakuje. Że na tym momencie rozwoju, jako kraj, bywamy jeszcze dzieckiem, widzącym świat w dwóch barwach. Umiejętność dostrzegania odcieni szarości przychodzi z wiekiem nastoletnim. Nasza niełatwa historia kazała nam bardziej walczyć o byt niż zajmować się swoimi wyższymi potrzebami i być może dlatego sfera emocjonalna dopiero teraz powoli zaczyna być coraz bardziej świadoma. Mam nadzieję, że dorośniemy i to znajdzie odbicie w chociażby wypowiedziach w internecie i tym, jaki rodzaj wsparcia oferujemy tym, z którymi się utożsamiamy np. kadrze Polski.

 

Mundial łączy i tym bardziej boli rozczarowanie

 

Czemu mundial wywołuje takie emocje?  Bo jako jedna z nielicznych obecnie rzeczy, łączy: ci którzy kochają PiS i fani PO, w dzień meczu mówią jednym językiem. Starsi i młodzież. Religijni i ateiści. Ludzie biedni i bogaci. Ci którzy mieszkają w kraju i Polacy poza nim. To taki dzień jak Wigilia, kiedy wiesz, co robi większa część Twojego kraju i wiesz, że Ty będziesz robić to samo co oni. To daje ciężko opisywalne uczucie połączenia na poziomie tożsamości narodowej. Nasza kadra uosabia wtedy nas. Kiedy wygrywa, kochamy i uwielbiamy, bo w pewnym sensie widzimy w nich nas samych. Być może gdzieś w głębi bardziej wierzymy w nas samych jako Polaków. Kiedy przegrywamy, no właśnie. Przywiązujemy się, utożsamiamy z nimi, a więc przegrywają nie tylko oni, a także my. To boli. Rozczarowuje. Odzywają się kompleksy, poczucie gorszości, które moim zdaniem gdzieś w tej naszej tożsamości narodowej jest. A jeśli nie potrafimy pomieścić tego, no to właśnie hejt jest takim wyładowaniem tych skumulowanych uczuć.

 

Hejt jest więc usprawiedliwiony i cacy?

 

Nie, nie jest. Im mniej akceptowalne społecznie będzie to zjawisko, im bardziej passe będzie hejtowanie, tym mniej będzie popularne.  Dwadzieścia lat temu wegetarianin był wyśmiewany. Dziś wiele osób gryzie się w język, bo wegetarianizm, zdrowe jedzenia stało się modą i pewnym stylem życia. Podobnie (mam nadzieję) będzie się działo z inteligencją emocjonalną i kulturą wypowiedzi, która za nią idzie. Warto pamiętać, że hejt nie bierze się z tego, że ktoś jest przesiąknięty podłością, tylko ma swoje przyczyny (patrz wyżej). Ja staram się rozumieć i szukać przyczyn. To pozwala mi patrzeć bez nienawiści.

I tak na koniec. Wyobraź sobie, że właśnie wracasz do kraju po ważnym dla Ciebie wydarzeniu. Zależało Ci. Chciałeś powalczyć, pokazać się, zasłużyć na słowa uznania. Od Twojego występu, być może zależy też Twoja dalsza kariera. Wszyscy na Ciebie patrzą. Kompletnie nie poradziłeś sobie. Być może dlatego, że nie byłeś w formie, być może zjadł Cię stres. Być może faktycznie nie przygotowałeś się dość dobrze i zaczynasz to sobie uświadamiać. Co chciałbyś dostać od ludzi wracając z takiego wydarzenia?  Co wolisz o sobie przeczytać:

-Xiński zagrał fatalnie. Jego główne błędy to brak porozumienia z kolegą, fatalny brak interwencji przy drugim golu i bardzo słaba forma- przegrał większość pojedynków biegowych. 

-Głupi chuj, nie nadaje się w ogóle do (tu wpisz, coś co robisz). Niech oddaje tą kasę co zarobił na (tu wpisz co robisz) i niech spierdala z naszego kraju.

Nie hejtuj. Pisz wprost to, co czujesz złość, smutek, frustrację, bezradność. Krytykuj merytorycznie i z szacunkiem. Pamiętaj, że nigdy tak naprawdę nie znasz całości sytuacji… Ale to już inna historia – przeczytasz o niej TUTAJ

Poprzednie
Kolejne