fbpx
PSYCHOLOGIA I LIFESTYLE

PSYCHOLOGICZNYM OKIEM: TRZY POMYSŁY NA ZMOTYWOWANIE SIĘ DO RUCHU

 

 

 

 

 

Wiele osób chce uprawiać sport, bo przecież to zdrowe no i dobre dla figury. W styczniu – miesiącu postanowień noworocznych wszyscy nagle chcą zacząć się ruszać. Z każdym miesiącem ochotnicy się wykruszają i zostają Ci, którzy naprawdę znaleźli sposoby na motywację.

Dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi ostatnimi sposobami, które pomogły mi powrócić do biegania po ponad miesiącu przerwy.

 

Przerwa

 

Wczesnym latem na chwilę porzuciłam bieganie. Nijak nie mogłam się zmotywować. Obiecywałam sobie, że od przyszłego miesiąca to już na pewno. Najlepiej od pierwszego, bo to tak ładnie wygląda.

Tymczasem któregoś dnia mój partner zaproponował mi wspólne bieganie. Środek tygodnia i któryś kolejny dzień miesiąca. I cóż- tak samo mi się nie chciało jak i wcześniej, ale głupio odmówić. Ty idź pobiegaj a ja tu sobie poleżę na kanapie…No nie. Włącza się taki głosik, który mówi, żeby wskakiwać w legginsy i nie być lamusem, skoro już mnie na tą przebieżkę zaprasza. I tak dochodzimy do pierwszego sposobu.

 

Pozwól sobie na wsparcie

 

Mogłabym napisać po prostu, znajdź osobę, z którą możesz pobiegać, popływać, pójść na siłkę. I faktycznie czasem to jest takie proste. Zawsze to łatwiej z kimś niż samemu, o ile sport nie jest chwilą wyczekiwanej samotności.

Czasem jednak, i tak było w moim przypadku, to coś głębiej. Było mi ciężko wrócić do aktywności i kiedy mój partner zaproponował mi wspólny trening, uświadomiłam sobie, że w zasadzie to mogę go przecież poprosić o wsparcie. Sport był dla mnie do tej pory czymś, co robię sama ze sobą. Nie lubię biegać w grupie, lubię być sama.

A przecież można wszystko ustalić tak, żebym miała swobodę i jednocześnie wsparcie. To znaczy, żeby mnie wyciągał wtedy, kiedy naprawdę strasznie mi się nie będzie chciało iść. Wtedy, kiedy bez tego wyciągania, zostałabym w domu a potem była z tego niezadowolona. Wcale nie musi to oznaczać robienia wszystkiego razem – zresztą rzadko kiedy trening dziewczyny amatorki będzie wyglądał tak, jak trening faceta sportowca.

Każde z nas robi sobie swój trening, ale często wybiegamy razem. Mam poczucie, że mimo, że ja zarządzam swoim sportem, to mogę sięgać po wsparcie.

Jeśli szukasz sposobu na to, aby zmotywować się do ruchu, to poproś o wsparcie partnera, przyjaciółkę czy inną bliską osobę. Nie musi to oznaczać, że robicie każdy trening razem, ale że wspólnie zarządzacie projektem sport. Jak jednemu bardzo się nie chce, to wychodzicie razem. Może ustalacie sobie jakieś cele i rozmawiacie o nich. Niech czyjaś aktywna sportowa będzie ważna dla Ciebie, a Twoja dla tej osoby, tak żeby mieć poczucie, że jesteś w tym razem z drugą osobą.

 

Zdrowie psychiczne

 

Wiadomo, że chcemy się ruszać dla zdrowia i figury. Im bardziej jednak wgłębiam się w psychologię, tym bardziej zarówno teoretycznie jak i praktycznie rozumiem, że sport to inwestycja w zdrowie psychiczne.

Wyobraź sobie jak wyglądałyby Twoje dni sto lat temu. Ty sto lat temu. No jak? Nie ma telewizora, telefon może jest, ale mało kto go ma. Internet nie istnieje. Auto ma jedna osoba na 50. Siebie na zdjęciu widzisz może kilka razy w życiu (świat bez selfie..) Chodzisz dużo lub jeździsz konno. Większość swojego życia spędzasz w ruchu, może na polach. Sąsiad Cię zirytuje to wyżyjesz się rąbiąc drewno (facet) lub szorując pranie albo sprzątając (kobieta).

Kiedyś ruch, który uwalnia napięcie psychiczne, był wpisany w życie, dziś nie. Jednocześnie dziś mamy o wiele mniej natury wokół siebie a natura wycisza i ładuje baterie. Do tego przyjmujemy o wiele więcej informacji i bodźców plus dużo stresu w pracy. Każdy ma wiele ról.  Sto lat temu jesteś facetem to harujesz na dom. Kobieta ogarnia dom i dzieci. Proste. Każdy wie co ma robić. Dziś każdy pracuje, każdy ogarnia dzieci i dodatkowo każdy chce mieć też czas na swoje pasje, rozwój i przyjemności.  Godzenie tego wszystkiego w połączeniu z ogromną ilością czasu przed ekranem i bez ruchu, może powodować i powoduje bardzo duże napięcie bez możliwości uwalniania go.

 

Dlatego jedną z motywacji do sportu może być traktowanie go, jak emocjonalny prysznic. Niezbędny do zachowania higieny psychicznej.

 

 Przy muzyce lub w ciszy wsłuchując się w ciało i oddech. Jakkolwiek, byle tylko podnieść tętno, poczuć ciało i pozwolić mu się wybiegać, wyruszać, wypływać.

Dla mnie sport to też w pewnym sensie inwestycja w swoje zdrowie i samopoczucie kiedyś. Tak jak Michał Szafrański namawia nas i uświadamia jak ważne jest oszczędzanie na emeryturę, tak ja mam wrażenie, że powinniśmy inwestować w formę przyszłych, starszych siebie. Czasem, rzadko ale jednak, widzę uśmiechniętych, biegających lub jeżdżących na nartach 70- 80 latków. Ciągle szczupli, aktywni, łączą mądrość przeżytych lat z witalnością. Tyle, że tacy ludzie zazwyczaj nie uprawiają sportu od wczoraj a ich forma jest konsekwencją stylu życia. Często takiego, który uprawiali już będąc w naszym wieku.

 

Plan

 

To jest może banalne i wiele osób o tym pisało, ale ja doświadczam konsekwencji braku planu, niestety.

To znaczy, że budzę się nagle we wtorek i widzę, że nie przygotowałam sobie czasu na trening. Rano nie, bo lubię biegać na czczo, ale muszę wyjść z domu i nie zdążę zjeść śniadania. Odpada.

Wieczorem wrócę późno, a nie lubię biegać wtedy sama po parko-cmentarzu. Mój partner akurat wyjechał. Wszystkie te problemy można ogarnąć, jeśli planujesz sobie dzień zanim on nastanie. Jeśli takie planowanie z kalendarzem stanowi dla Ciebie problem, to możesz poprosić swojego partnera sportowego (patrz punkt pierwszy) o pomysły jak zaplanować treningi. Czasem inne spojrzenie na Twój kalendarz, osoby z zewnątrz może dać zupełnie świeże opcje i możliwości. Przykład? Kiedyś miałam taką zasadę, że w weekendy nie biegam, bo podoba mi się opcja, że wtedy nic nie muszę. Niby brzmi fajnie, ale byłam w tym tak sztywna, że nawet jak miałam choćby małą ochotę się poruszać, to nie robiłam tego, bo przecież jest weekend. Mój partner takiej zasady nie ma, a ponieważ ostatnio często biegamy razem, to dopiero wspólne treningi zmotywowały mnie do porzucenia tego pomysłu. Kalendarz ma dwa dni więcej i mam większą swobodę w planowaniu sportu. Teraz nie biegam wtedy, kiedy czuję, że potrzebuję dnia przerwy. Bardzo polecam planować sportowy tydzień i z góry wpisać sobie treningi wyobrażając sobie jednocześnie jak ten dzień będzie wyglądał, tak aby uniknąć treningu bez jedzenia czy o pierwszej w nocy na cmentarzu. Zaplanowanie zajmuje jakieś 5 minut.

 

Jeśli zdrowie psychiczne, partner biegowy i planowanie Cię nie motywuje to koniecznie obejrzyj TEN film. Zapraszam też do wpisu, w którym wspominam o bieganiu z innej strony.

Poprzednie
Kolejne