fbpx
RELACJA ZE SOBĄ

TO OKRUTNE, ŻE POWINNIŚMY BYĆ CAŁY CZAS POZYTYWNI

 

 

 

Głowa do góry, wszystko będzie dobrze! Rozchmurz się wreszcie. Faceci nie płaczą. Dziewczynki się nie złoszczą! Przestań się mazać!

Czasami mam wrażenie, że zapominamy, że jesteśmy ludźmi. I, że w naszej naturze jest czuć emocje. To nas odróżnia na przykład od pomidora czy marchewki (chociaż kto ich tam wie).

I chyba czasem zapominamy, że jeśli chcemy czuć radość, spokój, zachwyt, szczęście to emocje występują w tylko jednym pakiecie: WSZYSTKIE .

Jeśli więc wybierasz czucie w życiu to godzisz się na wszystko, a więc też na tą trudniejszą część pakietu: lęk, bezradność, złość czy smutek.

 

 

“Negatywne” emocje. Serio?

 

Niedawno usłyszałam taki cytat:

Bycie pozytywnym stało się pewną formą moralnej poprawności”.

Tylko cena jaką za to płacimy jest ogromna.

Bo to, że spychamy trudne emocje na dno naszego wnętrza, wcale nie znaczy, że one znikną. Przeciwnie. To sprawia, że często stają się coraz silniejsze (i wcale nie będzie nam z tym przyjemnie) i kontrolują nas z głębi naszego wnętrza.

Niektórym udaje się też przeżywać życie nie czując zbyt wiele, bo emocje są głęboko stłumione, odcięte od naszej świadomości.  Tylko pamiętajmy, że to działa w dwie strony. Wygłuszenie trudnych emocji, wygłuszy też te, których najbardziej szukamy.

W internecie można znaleźć od groma tekstów o tym, jak „pozbyć się negatywnych emocji”.

Rozumiem, że czucie lęku, złości, bezradności czy smutku jest nieprzyjemne. I tak, też wolę czuć radość, spokój i wszystkie te „pozytywne rzeczy”. Powiedziałabym, że jestem wręcz hedonistką i aktywnie szukam szczęścia.I właśnie dlatego, że go szukam i chcę je czuć w życiu, to pozwalam sobie czuć emocje trudne. Staram się przytulić siebie czującą smutek, bezradność czy złość.

Jak opiekuńczy rodzic. Dlaczego? Bo skoro one i tak są, to moją alternatywą jest udać, że ich nie ma, ale wiemy już, że to nie zadziała.

Mogę też pognębić samą siebie, za to, że je czuję. To też jest jednak mało kuszące.

Wybieram więc po prostu pozwolić im być. A gdy się wysycą, odejść. To najlepszy z tych wszystkich powyższych sposobów na zachowanie zdrowia psychicznego.

 

 

 

Szczęście na Insta, depresja w realu

 

Kiedyś Jim Carrey powiedział, że chciałby, żeby każdy człowiek na świecie był bogaty, sławny i co tam sobie zamarzy, żeby na własnej skórze doświadczył, że nie to decyduje o szczęściu.

Jeśli będziesz udawać, że nie doświadczasz tych trudniejszych emocji to być może nabierzesz część osób, że jesteś idealnie szczęśliwym człowiekiem i nie potrzebujesz wsparcia. Jednak ceną za to, jest samotność w trudniejszych chwilach. Poczucie braku przynależności. Coraz bardziej przytłaczający smutek. Więcej pisałam o tym w artykule: Szczęśliwi na Instagramie, samotni w realu

Czy wiecie, że w naszym „pozytywnym społeczeństwie” depresja występuje coraz częściej i jest coraz powszechniejsza?

Po internecie krąży taki poruszający obrazek: mozaika zdjęć znanych celebrytów: uśmiechniętych od ucha do ucha. Zdjęcie podpisane jest: Tak wygląda depresja. Są to zdjęcia gwiazd, które cierpiały bądź cierpią na depresję, część z nich popełniła samobójstwa, mając to wszystko, o czym ludzie marzą i wydaje im się, że to ich uszczęśliwi.

A przecież tak  naprawdę to nasz wewnętrzny świat i to jak on wygląda, decyduje o tym, czy jesteśmy w życiu szczęśliwi.

Z radością zauważam, że wiele popularnych blogerek pisze wprost, że chodzi na psychoterapię. To pozwala oswajać pracę nad swoim wnętrzem w naszym społeczeństwie i uświadamiać, jak bardzo jest ona ważna. Zresztą zobaczcie sami:

 

Natalia Lis z Jest Rudo– właścicielka najpopularniejszego bloga fotograficznego z Polsce, otwarcie opisała trudne chwile w życiu i to jak sobie z nimi radzi między innymi korzystając z terapii.

Katarzyna Kędzierska, która prowadzi najpopularniejszy polski blog o minimalizmie Simplicite, opisała korzystanie z terapii jako dbanie o siebie.

 

 

Po co pozwalać sobie czuć trudne emocje?

 

Bo nie pozwalanie sobie na to, ostatecznie będzie miało dla Ciebie gorsze konsekwencje (patrz wyżej) niż pozwalanie.

Bo emocje, zarówno te przyjemne jak i trudniejsze są częścią naszego człowieczeństwa i życia.

Bo pozwalanie sobie na czucie ich jest wyrazem szacunku i akceptacji wobec siebie samego. Te z kolei są solidnymi cegiełkami budującymi ogólne poczucie szczęścia w życiu.

 

Trudne emocje i tak będą. Nie da się przeżyć życia (nawet jeśli ono jest ogólnie bardzo szczęśliwe) nie doświadczając  np. smutku czy złości. One są w umowie. Żyjesz? Więc dostajesz cały pakiet.

I to Twój wybór co z tym zrobisz.

Pozwalając sobie na czucie trudnych emocji i traktując wtedy siebie łagodnie, paradoksalnie otwierasz sobie drzwi do większego poczucia szczęścia.

Trudno jest je bowiem czuć, będąc dla siebie ogólnie surowym, pomiatając sobą w chwilach, gdy czujemy się źle i spychając trudne uczucia głębiej do wewnątrz.

Powiem to jeszcze raz: spychane emocje nie znikną i często staną się jeszcze silniejsze, sprawiając, że będziesz czuć się jeszcze gorzej. To z kolei będzie wpływało na Twoje relacje, pracę i ogólne samopoczucie.

 

 

Tyrania pozytywności

 

W swoim poruszającym wystąpieniu w TED, psycholog Susan David, powiedziała, coś co głęboko zapadło we mnie:

 

„Normalne, naturalne emocje są teraz postrzegane jako dobre lub złe. A bycie pozytywnym stało się nową formą moralnej poprawności. Ludziom z rakiem mówi się, aby myśleli pozytywnie. Kobiety, aby przestały się złościć. To tyrania. Tyrania pozytywności. To okrutne. Nieżyczliwe. I nieskuteczne. I robimy to sami sobie oraz innym ludziom.”

 

Sztuczna pozytywność zaprasza iluzję. Sprawia, że udajemy, że nasz świat jest inny niż tak naprawdę jest. I pozbawia nas możliwości skonfrontowania się i poradzenia sobie z tym prawdziwym.

Wiecie, co sprawia, że grupy terapeutyczne są często tak wspierającym doświadczeniem? Poczucie, że grupa nas akceptuje i widzi z naszymi słabościami. Że jest dla nas miejsce, nawet wtedy, kiedy pokażemy te mniej kochane kawałki siebie. Poczucie, że ktoś nas przyjmie w naszej „słabszej i mniej atrakcyjnej” wersji rodzi niezwykłą bliskość. Często otwiera dostęp do radości, lekkości i spokoju.

To samo możemy zastosować wobec siebie samych.

To jak siebie traktujesz jest Twoim wyborem. I ten wybór niesie ze sobą konsekwencje. Jeśli będąc w trudnych emocjach potraktujesz siebie samego z pozycji krytycznego rodzica, będziesz cierpieć bardziej. Jeśli wybierzesz otoczyć siebie samego łagodnością w trudniejszych chwilach, jednocześnie pozwalając sobie na czucie emocji, jest duża szansa, że będzie Ci emocjonalnie łatwiej.

 

Bądźmy emocjonalnie odważni i pozwólmy sobie czuć emocje, które do nas przychodzą -one wszystkie są częścią naszego człowieczeństwa.

 

 

Poprzednie
Kolejne