fbpx
RELACJE Z INNYMI

5 RZECZY, KTÓRE NISZCZĄ ZWIĄZEK I JAK IM ZAPOBIEC

pięć rzeczy, które niszczą związek

 

 

Rozstanie to częsty scenariusz w dzisiejszych związkach. Część z nich jest naprawdę słusznym rozwiązaniem, które służy obojgu partnerom. Kiedy bilans cierpienia w związku przewyższa bilans radości i wsparcia, na dłuższą metę, często najlepszym rozwiązaniem jest taką relację zakończyć. Rozstanie jest wtedy słusznym wyborem.

Są jednak relacje, które mają potencjał, aby być wspierające, radosne i rozwojowe dla obojga partnerów, a jednak rozpadają się. Czemu? I jak temu zapobiec?  Zapraszam!

 

 

Różne wartości życiowe

 

Zacznijmy od początku. Wchodząc w relację, często w ogóle nie znamy swoich własnych wartości i potrzeb w życiu. Nie mamy ich określonych i wyciągniętych do świadomości. Czemu?

Bo rzadko kiedy uczono nas, że znajomość swojego wewnętrznego świata jest ważna. To z kolei sprawia, że często wchodzimy w relacje z osobami, które chcą czegoś zupełnie innego niż my.

Jedno chce stabilnej relacji, drugie otwartego związku. Jedno wyznaje wartości work – life – balance, drugie poślubiło pracę. Jedno kocha aktywne życie, drugie jest domatorem. Jedno chce dzieci, drugie nie chce lub nie wie, czy je chce.

W moim odczuciu bardzo różne wartości w życiu, mogą zdecydowanie utrudniać związek i wymagają jeszcze większej dojrzałości, autentycznej chęci budowania wspólnie, pomimo przeciwności i … czegoś bez czego moim zdaniem, rozstanie jest prawdopodobnym scenariuszem:

 

Brak rozmowy

 

Ten punkt rozwinę najbardziej, bo jak dla mnie jest głównym czynnikiem, który może rozwalić potencjalnie dobrą relację.

 

Ja wiem, że wszędzie się o tym mówi, ale chyba jeszcze jednak niewystarczająco. Wiele osób pracuje teraz tak dużo, że widują się przez godzinę dziennie, czasem mniej. Lwia część tego czasu jest przeznaczona na różne logistyczne rzeczy. Do tego dzisiejsze pokolenie 30 – 40 latków pochodzi najczęściej z domów, w których nie rozmawiało się o uczuciach. Emocje były czymś, co powinno się ukrywać, a świadomość tego jak ważną rolę gra psychika, była znikoma. Nie mają więc nawyku rozmowy z partnerem.

 

Rozmowy – te głębsze, dotyczącego tego:

 co w relacji lubimy

 co jest dla nas w relacji trudne

czego od partnera potrzebujemy

Jaka jest nasza perspektywa na problem w relacji, a jaka partnera

 

są czymś dziwnym i nieoswojonym.

Jednocześnie takie rozmowy są moim zdaniem, niezbędne do tego, żeby związek był dobry, wspierający i rozwojowy. Kropka.

 

Problem jest w tym, że często konfrontują nas  z uczuciami i problemami, których nie chcemy czuć. To naturalne. Przyjemniej jest obejrzeć razem serial i niezobowiązująco pogadać o tym, jak minął dzień niż poruszać problemy, które sprawiają, że zaczynamy czuć frustrację, lęk przed rozstaniem, bezradność czy złość.

 

Ja wiem, że to nie są przyjemne emocje. I wiem, że to jest naturalny odruch, aby od nich uciec. Wiem, że takie rozmowy mogą być „niebezpieczne” i poruszać rzeczy, których nie chcemy widzieć. Jednak jakkolwiek ryzykowne, to właśnie one mogą relację rozwijać, zbliżać i chronić przed rozpadem.

Rozmowa z partnerem to jedyny sposób, który pozwala na sprawdzenie, czy to co, myślisz o związku, partnerze i jego intencjach jest prawdą czy Twoją fantazją.

 

 

Jeśli chcesz dbać o relację, to rozmawiaj o tym, co w Waszej relacji jest piękne. Przegaduj rzeczy trudne. Nie uciekaj od nich, bo one Cię i tak dogonią. Tylko wtedy czasem jest już za późno.

 

Co może pomóc? Ten wpis: Co zrobić, aby lepiej dogadywać się w związku?

 

 

Zaniedbany seks

 

Czym się różni związek od bliskiej przyjaźni? No właśnie aspektem seksualnym. To właśnie ta strefa sprawia, że jesteśmy partnerami czy mężem, żoną a nie przyjaciółmi. Gdy zdałam sobie sprawę, z tego jakoś mnie to poruszyło.

Strefa seksualna ma to do siebie, że zaniedbana, powoli, niezauważalnie zanika. Aż w końcu budzimy się któregoś dnia, z poczuciem, że tak długo już jej nie ma, że jej wznowienie jest bardzo trudne. Zazwyczaj bywa tak, że im więcej seksu jest w relacji, tym staje się on łatwiejszy i bardziej dostępny. Im jest go mniej, tym trudniej do niego powrócić.

 

Czasem zadziwia mnie fakt, jak wszystko się ze sobą łączy.

Bo problemy seksualne często są konsekwencją nieseksualnych problemów w relacji: braku poczucia emocjonalnej bliskości, wsparcia od partnera czy niskiego priorytetu jaki ma dla nas związek i co za tym idzie, braku czasu dla siebie (bo praca, dzieci, sprzątanie domu itp.)

I tu znowu wracamy do tego jak ważna jest rozmowa w relacji, bo bez tego trudno o poczucie głębokiej bliskości…

 

Seks jest sferą, która może dawać ogrom spełnienia i jednocześnie jest w niej ukrytych wiele trudnych rzeczy, traum, głębokich przekonań, z których możemy nie zdawać sobie sprawy.

Często staje się niestety narzędziem walki o władzę w związku: jak nie zrobisz tego, to nie będzie seksu. Takie podejście niszczy to, co seks może dawać: radość, poczucie więzi, spełnienie, spotkanie z pierwotną mniej intelektualną częścią nas, przyjemność.

 

Dbaj o seks- to on odróżnia Twój związek od przyjaźni. To zaczyna się od chęci do znalezienia czasu dla siebie.

 

Wiele osób uważa, że seks powinien być spontaniczny i efektem tego, w ogóle go nie ma. Planowanie czasu dla siebie może sprawiać, że seks powróci do relacji a wraz z nim ochota także na ten spontaniczny.

 

 

Walka zamiast gry do jednej bramki

 

Z zasady w związku chodzi o to, żeby się wspierać, lubić, szanować i o to, żeby bycie wspólnie ze sobą niosło więcej korzyści niż bycie w pojedynkę.

Jednak bardzo często zamiast przestrzenią wsparcia, relacja staje się polem walki partnerami. Walki o to, kto ma rację. Walki o to, kto będzie kontrolować związek. Walki o to, żeby poczuć się wyżej niż partner.

Takie podejście skutecznie zabija zaufanie, więź a co za tym idzie, najczęściej także seks. Wyjaławia relację z bliskości, radości, czułości, zabawy, zostawiając niechęć, frustrację, złość i gdzieś bardzo głęboko ukrytą tęsknotę, za prawdziwą bliskością. Tworzy ochotę do poszukania tych rzeczy poza relacją. Walka w związku przez dłuższy czas to często podróż do stacji: rozstanie. Co z tym zrobić?

Czasem trzeba sobie postawić pytanie:

 

Co jest dla mnie ważniejsze: udowodnienie mojej racji czy poszukanie rozwiązania problemu razem z partnerem?

 

Upraszczając: wolisz mieć rację, czy bliskość? Wiele osób wykorzystuje związek z partnerem po to, aby podwyższyć sobie poczucie wartości. Skacząc po partnerze, dewaluując go, przez chwilę czują się lepsi. Ceną za to jest jednak utrata esencji związku :bliskości.

 

Rada? Współpracuj zamiast walczyć: Jak? O tym tutaj:  Codzienne z kosmitą rozmowy.

 

 

Zrzucanie odpowiedzialności za całe zło w związku na partnera i brak samoświadomości

 

Łatwiej jest nam obarczyć partnera odpowiedzialnością za różne rzeczy w związku, niż spojrzeć na swój wkład w sytuację.

Dlaczego? Bo wzięcie odpowiedzialności za swój kawałek w związku, wymaga skonfrontowania się ze swoimi trudami, problemami emocjonalnymi i niedoskonałościami. A to nie jest zbyt przyjemne. Wymaga też pracy ze sobą. Jakiej? Chociażby zrozumienia tego, jak funkcjonujemy w relacji i jakie są nasze wzorce zachowań i reakcji w różnych sytuacjach związkowych.

 

Ludzie, którzy na przykład, zdecydowali się na psychoterapię są często zdumieni tym, z jak wielu rzeczy, zachowań i swoich własnych reakcji w związku, nie zdawali sobie sprawy.

Jeśli jednak nie masz ochoty na psychoterapię (która moim zdaniem jest chyba najlepszą znaną mi rzeczą, jaką można zrobić dla swojego związku i samego siebie), to możesz po prostu skupić się bardziej na tym, co Ty wnosisz do relacji zamiast na tym, co wnosi partner.

Czemu?

 

Bo na to, co wnosi partner i tak nie masz bezpośredniego wpływu – próby zmian zachowania partnera są frustrujące i zazwyczaj nieskuteczne.

Logiczniejszym wyborem jest skupienie się na tym, na co masz wpływ- na sobie! Inna sprawa to, to, że często kiedy Ty zmieniasz siebie w związku, także zachowanie partnera się zmienia…

 

Ale o tym przeczytasz już tutaj: Jedyna skuteczna metoda, aby Twój partner zmienił się na lepsze.

 

 

Poprzednie
Kolejne