fbpx
RELACJE Z INNYMI

ZAANGAŻOWANA ONA, WYCOFANY ON. DLACZEGO?

 

 

Ona rozkminia, czemu on nie zadzwonił. Analizuje każdy jego gest. Godzinami wisi na telefonie z przyjaciółkami opowiadając o nim i żaląc się, że:

on mnie już nie kocha.

 

Często spotykam ten scenariusz. W gabinecie. W rozmowach towarzyskich. Na grupach fejsbukowych.

Czemu cały dom i dzieci są na jej głowie, a on wcale nie wyraża ochoty by się angażować w opiekę nad nimi, pomoc w domu, relację z nią?

Czemu po nocach pisuje z dawną dziewczyną i chowa przed nią telefon?

 

Wszystkie jej myśli krążą wokół niego. Często jest tak bardzo skupiona na ratowaniu związku z nim i pogonią za nim, że zapomina w ogóle o sobie.

Zapomina, żeby zapytać siebie czy ona w ogóle chce być z tym człowiekiem. Czy ta relacja spełnia jej potrzeby? Jaka jest jej wizja związku?

Zapomina, że relacja to dwie osoby, czyli ona i on. On zajmuje tak dużo przestrzeni w jej głowie, że nie ma już miejsca na nią. Liczy się tylko to, że on mnie już nie kocha.

 

 

Dlaczego ona tak bardzo chce, a on nie?

 

Każda sytuacja jest inna, ale często można znaleźć wspólne mianowniki. Spójrzmy na najczęstsze przyczyny takiej sytuacji.

 

Niezaspokojone potrzeby

 

Ona tak bardzo chce, bo w domu rodzinnym jej rodzice byli dla niej emocjonalnie nieobecni. Szuka więc zapełnienia braków z przeszłości w partnerze.

Jeśli jako dzieci, mamy w sobie deficyt miłości, prawdopodobnie całe dalsze życie będziemy starali się ten deficyt zapełnić.

Wybieramy więc partnerów w nadziei, że zapełnią tę lukę. Oczekujemy podświadomie, że partner będzie z nami tak bardzo blisko, żeby zagłuszyć pustkę z dawnych lat.

Nie wiemy jednak, że nie da się tego zrobić. Bo my tak naprawdę oczekujemy miłości bezwarunkowej, takiej jaką rodzic powinien mieć do dziecka. Taki rodzaj miłości jest niemożliwy pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi.

 

 

Niskie poczucie wartości

 

Niskie poczucie wartości także ma zazwyczaj swoje źródło w przeszłości.

Jeśli ona ma zdrową samoocenę, a trafi na mężczyznę, który traktuje ją źle, nie interesuje się nią, to będzie w stanie to zauważyć.

Wtedy prawdopodobnie postawi granice, do których on się dostosuje, lub po prostu nie będzie zainteresowana taką relacją.

Jeśli jednak ma niską samoocenę, prawdopodobne jest, że będzie tkwić w relacji, która przynosi więcej cierpienia niż korzyści. Ona sama nie lubi i nie szanuje siebie, więc nie wierzy, że ktoś może nią być szczerze zainteresowany i traktować ją lepiej niż ona traktuje samą siebie.

Zazwyczaj działamy w życiu tak, aby nasza rzeczywistość potwierdzała nasze nieświadome i często niekorzystne dla nas przekonania. Jeśli ona wierzy, że jest niewiele warta, to będzie wybierać partnerów, którzy to przekonanie o sobie, będą potwierdzać.

 

Nieświadomość własnych potrzeb

 

Ona tak bardzo chce, bo nikt jej nie nauczył, że jej potrzeby są ważne.

Była wychowana na grzeczną dziewczynkę, która ma spełniać oczekiwania innych.

Nie znając swoich potrzeb, nie potrafi też stawiać granic, które określają co jest dla niej ok, a czego nie chce.

Nie znając swoich potrzeb, nie może określić, jaka relacja będzie dla niej satysfakcjonująca.

Kiedy więc związek zaczyna się tworzyć, nie zadaje sobie pytania, czy on spełnia jej potrzeby. Po prostu bierze to, co jest. Z czasem okazuje się, że ta relacja nie spełnia tych nieokreślonych oczekiwań.

 

Samospełniająca się przepowiednia

 

W gabinecie spotkałam się też z nieco inną sytuacją.

Ona przychodzi i mówi, że partner jest wycofany, nie stara się, już nie kocha. No dobra. Rozmawiamy sobie, rozmawiamy. I pomiędzy wierszami słyszę:

– no przyniósł mi kwiaty, ale teraz to już jedna różyczka, kiedyś to bukiety przynosił! On mnie już nie kocha!

 

-byłam taka zmęczona, więc mąż zabrał córkę i powiedział żebym zrobiła sobie kąpiel. Teraz się obudził! Od 5 lat mu próbuję przetłumaczyć, że chce mieć czas dla siebie!

 

-Byliśmy na spotkaniu rodzinnym i wyobraź sobie, że moja ciotka zwróciła mi uwagę, że noszę za krótką spódniczkę. Mąż na to – ma ładne nogi więc nosi! No i wiesz ta ciotka…

 

Słucham, słucham i pojawia się we mnie takie nieśmiałe wrażenie, że ten mąż to jednak ją lubi.

Czasem zdarza się tak, że partnerka podświadomie wierzy, że nie jest warta kochania.

Nawet jeśli partner jej to realnie daje, to ona nie jest po prostu w stanie tego przyjąć, nie wierzy w to. Nie zauważa więc czułych gestów partnera, albo widzi je na opak.

Jeśli taki stan rzeczy trwa długi czas, to partner faktycznie może zrezygnować ze starań, bo nie czuje się przyjmowany i doceniany za to.

I w tym sensie, jej przekonanie o tym, że on jej nie kocha, zaczyna się potwierdzać.

 

 

Trójkąt dramatyczny

 

W psychologii mamy taki schemat zachowań, które określamy trójkątem dramatycznym (lub trójkątem Karpmana). Zazwyczaj występuje on u osób, które najogólniej rzecz biorąc, mają niezaspokojoną potrzebę akceptacji i miłości- czyli u bardzo wielu z nas.

Polega na tym, że w relacjach funkcjonujemy w trzech rolach: ratownika, ofiary lub prześladowcy.

W naszej tematyce, ona często wchodzi w relację z roli ratownika. Wierzy, że jej miłość go zmieni, że ona go uratuje od jego problemów i to sprawi, że on ją pokocha.

Z czasem może przejść do roli ofiary, kiedy widzi, że jej wysiłki i poświęcenie nie dają efektów.

Ja dla niego tak się poświęcam, a on mnie już nie kocha!

Często gdy ona jest w roli ofiary, jej partner wchodzi w rolę prześladowcy. Ofiara bowiem nie może istnieć bez prześladowcy, a prześladowca bez ofiary.

Będąc w roli ofiary ona doświadcza frustracji, złości i pogardy w związku z zaistniałą sytuacją. Oprócz tego doświadcza także…emocjonalnych korzyści związanych z tą sytuacją.

W roli ofiary często robimy pomnik z własnego cierpienia, dowartościowujemy się tym, że tak bardzo cierpimy i się poświęcamy, często jest to związane z poczuciem wyjątkowości.

W dodatku stan ofiary – kogoś kto poświęci się dla innych, będzie za nich cierpiał jest dość gloryfikowany w naszej kulturze.

 

Kultura

 

Kulturowo, ona częściej będzie bardziej zaangażowana w niego niż on w nią. Dlaczego?

W naszej kulturze kobiety, choć to się zmienia, są ciągle wychowywane do roli poświęcającej się dla innych. Z domu rodzinnego wynosimy przekonanie, że miłość to poświęcenie dla partnera, dzieci i za to otrzymamy społeczną akceptację. Przykład?

Młode mamy.

Kobieta w ciąży, traktowana jest wyjątkowo. Jednak po porodzie to dziecko jest absolutnie najważniejsza. Ona, jej uczucia i potrzeby schodzą na drugi plan.

Wiele kobiet czuje poczucie winy, że nadal ma potrzebę czasu dla siebie, a teraz kiedy jest młodą matką, powinna wszystko oddawać dziecku, obsłużyć partnera i może wtedy dopiero pomyśleć o sobie. Choć na to zazwyczaj nie zostaje już czasu…

 

 

Jak wygląda związek, w którym ona chce bardziej niż on?

 

Zazwyczaj kobieta z problemami, niezaspokojonymi potrzebami z dzieciństwa, wybierze niedojrzałego partnera z problemami.

Gdyby czuła się dobrze sama ze sobą, niedojrzały partner nie byłby dla niej atrakcyjny.

 

Ona czasami wierzy, że jeśli poświęci dla niego wszystko, to on ją pokocha.

Taki schemat może się uwidaczniać, kiedy w dzieciństwie rodzice okazywali jej uczucie, tylko wtedy, kiedy spełniała ich oczekiwania.

Tymczasem jej poświęcenie przez partnera może być odbierane przez partnera jako obciążające.

Lub jako po prostu nieatrakcyjne. Bo poświęcając siebie dla drugiej osoby, znikamy my. A przecież to w nas partner się zakochał. Jeśli znikniemy w morzu poświęcenia, to jemu nie pozostaje już nikt do kochania.

 

Co się dzieje, gdy “on już mnie nie kocha”?

 

Z czasem jej frustracja wzrasta.  Ona go chce uratować, pomóc, bo on taki biedny, ale jego zaangażowania jak nie było tak nie ma!

Zaczynają się awantury, próby kontroli partnera. Tysiące telefonów do niego:

Czemu nie dzwonisz, gdzie jesteś, co robisz!

Dlaczego znów zostawiłeś mnie samą z tym wszystkim na głowie!

 

Tak naprawdę jej intencją jest, żeby on ją po prostu kochał i był zaangażowany we wspólne życie. Jednak kontrola przynosi dokładnie odwrotny skutek. Sprawia, że partner chce się oddalić jeszcze bardziej, czuje się zalewany.

Partnerka kojarzy mu się z gderaniem, awanturami, zamachem na wolność. Przestaje być atrakcyjna. Czasem zaczyna mu się kojarzyć z matką. To z kolei zabija namiętność.

 

I tak im bardziej ona chce i naciska, tym bardziej on ucieka. I taka pogoń może trwać latami zostawiając ją w ogromnej samotności, frustracji i cierpieniu.

 

Bo ona nie wie, że tylko ona sama może siebie uratować. I jedyne co może zrobić, aby zmienić swój los to wziąć odpowiedzialność za siebie i skupić się na sobie, zamiast na nim.

 

 

 

On mnie już nie kocha. Jak z tego wyjść?

 

Na najogólniejszym poziomie, rozwiązaniem sytuacji, w której ona się stara, a on jest wycofany lub wręcz wrogi, jest to, że ona nauczy się miłości do samej siebie.

Konieczne będzie przeniesienie uwagi z niego na nią i wzięcie odpowiedzialności za własne szczęście, zamiast szukać go w NIM.

Jeśli ona będzie w stanie zbudować stabilną, kochającą relację ze sobą, to naturalnie przestaną ją pociągać partnerzy, którzy są niedojrzali, emocjonalnie wycofani, mają skłonności przemocowe.

 

To trudna droga, bo zazwyczaj wymaga skonfrontowania się z ranami, często mającymi źródło jeszcze w dzieciństwie.

Z nieumiejętnością dobrego traktowania samej siebie, którą wyniosła z domu.

Z pustką i tęsknotą za prawdziwą bliskością. Bo przeniesienie uwagi z ON na JA będzie na początku straszyło właśnie tą pustką i ogromną samotnością.

 

Do tego prawdopodobnie będzie  się to wydawało nienaturalne. Wbrew temu, do czego będzie ją bardzo ciągnęło – skupienia się znowu na nim.

 

Dlatego w tej drodze ogromnie pomocna będzie psychoterapia.

 

W jaki sposób psychoterapia może pomóc jej odzyskać siebie?

 

Psychoterapia może pomóc poprzez wsparcie profesjonalisty, który nie będzie gloryfikował ofiary w niej, a wspierał ją w odzyskaniu samej siebie.

Będzie wspierał ją w odnalezieniu wewnętrznej siły, spokoju i dojrzałości. W odnalezieniu jej potrzeb, a nie tego, czego od niej kiedyś oczekiwano. W wyznaczeniu jej granic, zgodnych z jej potrzebami.

Często jest to proces dłuższy niż nam się na początku wydaje. Wymagający zaangażowania i motywacji do zmiany. Ale warto.

Wtedy ona, z dużym prawdopodobieństwem zechce wybrać mężczyznę, który będzie potwierdzał jej przekonanie o sobie: że może być kochana, szanowana i wspierana.

Wyjściem z zaklętego kręgu, w którym ona jest bardziej zaangażowana niż on,  jest ona.

Nie on.

Bo to jej problem. I tylko ona może go rozwiązać.

On mnie już nie kocha, mówi.

Ale czy ona kocha siebie, na tyle by uwierzyć, że może być kochana przez partnera?

 

Nikt nie weźmie odpowiedzialności za Twoje życie i problemy. To Twoje zadanie. Nie oddawaj go partnerowi, bo bardzo się rozczarujesz.

 

Jeśli myślisz o podjęciu psychoterapii, ale masz tysiąc pytań i wątpliwości to zajrzyj tu: Psychoterapia, czy to coś dla Ciebie?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poprzednie
Kolejne