fbpx
PSYCHOLOGIA I RODZINA

JAK MÓWIĆ NIE “TRUDNYM” RODZICOM ?

Jak mówić nie

 

 

 

Jak mówić “nie” trudnym rodzicom? Czemu to jest czasem takie trudne? I czy w ogóle mamy do tego prawo?

Nigdy nie przestajemy być dziećmi naszych rodziców. Ta wizja może się podobać lub nie. Nawet jeśli rodzice już odeszli, albo dorosłe dzieci zerwały z nimi kontakt, to bagaż emocjonalny (a więc zarówno rzeczy dobre jak i trudne), wynikający z relacji z rodzicami, zostaje, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Często w dorosłym życiu wiele dzieci zastanawia się, jak mówić “nie”swoim rodzicom i czy w ogóle mają do tego prawo.

 

 

“Trudni rodzice”

 

Jeśli dorosłe dzieci są w stałych relacjach z rodzicami, to nie zawsze ich relacje można określić jako partnerskie.

Bo choć dorosłe dzieci to jednostki, z założenia, niezależne, żyjące swoim własnym życiem, to niektórzy rodzice nie potrafią tego dostrzec.

Czasami niektórzy rodzice nadal chcą podejmować decyzje życiowe za swoje dzieci.

 

 Nie idź do tej pracy, nie nadajesz się, poszukaj czegoś bezpieczniejszego.

Zdarza się, że zamiast ofiarować wsparcie w kwestii wychowania wnuków, narzucają swoje zdanie.

Bywają tacy, którzy aktywnie uczestniczyć we wszystkich szczegółach związku swoich dzieci. Albo tacy, którzy z racji swoich poglądów, odrzucają swoje dorosłe dzieci, gdy ich poglądy życiowe nie są zgodne z tymi wyznawanymi przez rodziców.

Są też tacy rodzice, którzy uważają, że dzieci powinny „oddać im”, to co dla nich poświęcili, spędzając z nimi każdą wolną chwilę.

Wszystkie te sytuacje sprawiają, że relacja z rodzicami, zamiast być wspierająca staje się źródłem cierpienia dla obu stron.

 

Jak zatem, mówić “nie” swoim rodzicom? Jak odmawiać? Jak sprzeciwić się, gdy ich propozycja jest kompletnie niezgodna z naszą wizją?

 

 

Dlaczego stawianie granic rodzicom jest takie trudne?

 

Relacja z rodzicami jest bardzo specyficzna i w moim odczuciu, może zostawiać największy bagaż emocjonalny.

Piszę tu bagaż z racji braku lepszego słowa. Bagaż kojarzy się bowiem negatywnie, a my od rodziców dostajemy przecież zarówno zasoby jak i pewne ograniczenia.

Relacja z nimi, była zazwyczaj pierwszą relacją, która była z nami od początku.

Obserwując rodziców, to jak żyją, w co wierzą, jak się zachowują, jaki mają związek, uczyliśmy się o świecie. O związkach. O sobie. O tym, na co zasługujemy, a na co nie. I to uczenie się miało miejsce na poziomie podświadomym. Czyli mówiąc po ludzku, najczęściej nawet nie wiemy, jak wiele przekonań, według których żyjemy, budujemy relację czy karierę, przejęliśmy z tego najwcześniejszego okresu naszego życia, w którym rodzice byli dla nas najważniejszymi ludźmi.

 

I właśnie specyfika tej relacji, to, że rodzice to osoby, które tworzyły nam fundamenty pod nasze przyszłe życie, sprawia, że stawianie im granic, odmowa, pójście inną ścieżką, są czasem tak trudne.

Wielu rodziców (dzieci w zasadzie też) wierzy, że ich dzieci są im wręcz zobowiązane „spłacać” emocjonalnie dług wdzięczności za ich wychowanie. To także może utrudniać stawianie granic.

Do tego dochodzi fakt, że w relacjach z rodzicami, chwilami nadal wracamy do dziecięcych zachowań, co może obniżać naszą pozycję w kontekście stawiania granic.

 

Jak zatem mówić nie przekraczającym rodzicom?

 

Rozmawiaj, ale… inaczej niż zwykle

 

Pisząc ten punkt, zdaję sobie sprawę, że niektóre relacje są tak trudne, że najszczersze próby rozmowy mogą się na nic nie zdać. W takim przypadku, jeśli relacja z rodzicami sprawia nam ból, jej konsekwencje dotykają nas w życiu, warto skorzystać z psychoterapii.

 

W wielu innych przypadkach można skorzystać z rozmowy, ale zgodnej z kilkoma zasadami, które zaraz zaproponuję.

Jeśli masz poczucie, że rodzice zbyt intensywnie są w Twoim życiu i masz potrzebę, aby tę intensywność zmniejszyć, to warto powiedzieć to wprost. Tylko jak, aby zmniejszyć ryzyko konfliktów?

 

W moim odczuciu kluczem do owocnej, rozmowy jest życzliwa stanowczość (zamiast niepewności) połączona z jasnym i zrozumiałem przekazem i otoczona zrozumieniem perspektywy drugiej strony.

No więc po kolei jak przygotować się do postawienia granicy rodzicom?

 

 

 

Jak znaleźć zrozumienie (co nie znaczy zgodzić się z rodzicami lub im ulec)

 

Zanim zaczniesz rozmowę z rodzicami, pomyśl jakie potrzeby mogą oni zaspokajać poprzez zbyt intensywne uczestniczenie w Twoim życiu?

Czy chcą czuć się potrzebni? Czy zależy im, żeby Twoje życie było zgodne z ich zasadami, bo obawiają się oceny (i wykluczenia) ze strony reszty rodziny?

A może to, że robisz coś zgodnie z ich zasadami jest dla nich wyznacznikiem tego, jak postrzegają sami siebie jako rodzice?

Czy może zbytnie zainteresowanie Twoim życiem jest ich sposobem na to, aby przekazać Ci, że Cię kochają.

 

Ten punkt, jest ważny. I nie chodzi w nim o to, żeby zgodzić się z rodzicami, ulec im i porzucić swój punkt widzenia. Zupełnie nie o to chodzi. O co więc?

Chodzi o to, że jeśli będziesz lepiej rozumieć motywy stojące za zachowaniem rodziców, to jest większa szansa, że Wasza rozmowa będzie spokojniejsza, mniej atakująca i zakończy się lepszym rezultatem. Nie musi tak być, ale ludzie ogólnie chętniej współpracują, jeśli czują się rozumiani.

 

 

Zrób miejsce na złość

 

Mało kto lubi, gdy ich granice są przekraczane. Najczęstszą reakcją na taką sytuację jest po prostu złość. Jeśli więc czujesz, że Twoi rodzice przekraczają w jakikolwiek sposób Twoje granice, chcą nadal rządzić Twoim życiem, wpędzają Cię w poczucie winy z różnych przyczyn, to prawdopodobne jest, że będziesz odczuwać złość.  Powszechnie znane są dwa sposoby radzenia sobie ze złością.

Chociaż „radzenie sobie” to jednak słówko nieodpowiednie.

Zazwyczaj ludzie złość przełykają, udając, że jej nie ma (zwiększając szansę, że pojawi się w najmniej pożądanym momencie, bo przełknięcie jej wcale nie znaczy, że złość zniknie) .

Drugi sposób to wyładowywanie swojej złości na adresacie ( wrzeszczenie, wyzywanie, wpędzanie w poczucie winy, dobieranie słów. Taki sposób, aby zranić adresata złości). Obydwa sposoby są marne. Pierwszy dlatego, że wymierzamy złość w samych siebie, nie wyrażając jej, a drugi, że wymierzamy złość w jej adresata, często niszcząc relację. Jaki jest więc trzeci sposób?

 

Jeśli czujesz na rodziców dużo złości, to ją wyraź: do ich zdjęcia, napisz list (którego NIGDY nie wysyłaj), w gabinecie psychoterapeutycznym przy wsparciu terapeuty.

I kiedy czujesz, że poziom złości jest niższy, wtedy porozmawiaj z rodzicami. Dlaczego to ważne? Po prostu dlatego, że wysoki poziom złości często sprawia, że rozmowa zmieni się w awanturę.

A awantura na pewno nie doprowadzi do sytuacji, w której się dogadacie.

 

Bądź dorosły

Zanim zaczniesz rozmawiać z rodzicami przypomnij sobie kilka faktów: jesteś już dorosłą, niezależną osobą. Twoja sytuacja obecnie, jest zupełnie inna niż wtedy, gdy byłeś dzieckiem. W tej chwili możesz sam decydować o sobie, Twoje umiejętności ogarniania świata, nie odbiegają już od umiejętności rodzica, jak to było w przeszłości.

Piszę o tym dlatego, że często w trudnych rozmowach z rodzicami, ich dorosłe dzieci nadal reagują podobnie jak swoje młodsze o kilkanaście/kilkadziesiąt lat wersje reagowały w przeszłości.

Nie jesteś własnością swoich rodziców, nigdy nie byłeś, tak samo jak Twoje dzieci nie są i nigdy nie będą Twoją własnością.

W jednym filmów usłyszałam świetny cytat : nasze dzieci nie są naszą własnością. One jedynie przez nas przechodzą. Pamiętajmy o tym.

 

 

Zbuduj jasny przekaz

 

W trudnych rozmowach mamy często tendencję do : kluczenia (bo boimy się reakcji), zmiękczania przekazu ( bo, znowu, boimy się reakcji) lub odwrotnie dramatyzowania przekazu ( bo jesteśmy wściekli na rodziców).

Gmatwamy się w słowach, idziemy dookoła często odbiegając od esencji. Dlatego przemyśl przed rozmową z rodzicami co chcesz im przekazać. A potem uprość to 5 razy, żeby wiedzieć jaka tak naprawdę jest esencja tego przekazu.

 

Naprawdę wiele kłótni wynika po prostu z faktu, że nie potrafimy nazwać tego, o co nam chodzi, czego oczekujemy od drugiej strony. Druga strona dopowiada sobie wtedy coś, czego nie powiedzieliśmy i tak powstaje kłótnia o coś, czego nawet nie mieliśmy na myśli.

 

 

Pamiętaj o kilku zasadach

 

 

Już ustaliliśmy, że stawianie granic jest często niełatwe. Rodzicom szczególnie (dlaczego, patrz podpunkt pierwszy). Co możemy zrobić w samej rozmowie, aby zwiększyć szanse dogadania się?

 

Przede wszystkim nie oceniaj: ty jesteś taki/taka, zawsze robisz tak i tak. Takie zdania sprawiają, że rozmówca czuje się atakowany. To z kolei sprawia, że nie będzie chciał się dogadać, a jedynie bronić.

 

Doceń fajne rzeczy w relacji z rodzicem/ rodzicami i powiedz o nich.

Gdybyś Ty miał usłyszeć coś trudnego, to też pewnie będziesz wolał usłyszeć przy tym, co druga osoba ceni w Waszej relacji. To pozwala uniknąć podejścia, że wszystko z relacją jest źle i dostrzec prawdę: że do poprawy są niektóre jej aspekty.

 

Jeszcze raz. Mów jasno, proste i zrozumiale. Pojedynczymi zdaniami oddającymi esencję, tego, co chcesz przekazać.

Zamiast oceniać zachowanie rodzica, skup się bardziej na tym, jakie uczucia wywołuje w Tobie to zachowanie. Zamiast: ty ciągle mnie krytykujesz, to: kiedy mówisz, że nic mi nie wychodzi, jest mi przykro i przestaję mieć ochotę na bliski kontakt z Tobą.

 

I teraz bardzo ważne: powiedz czego oczekujesz.

Często ludzie mówią swoim rozmówcom, co im nie odpowiada natomiast sami nie mają pomysłu, co chcieliby zamiast tego.

A to ważne, bo wtedy prośba przestaje być abstrakcyjna, jest bardziej realna i wykonalna.

Zamiast więc: ty ciągle mnie krytykujesz, to może: jeśli uważasz, że robię coś źle to zatrzymaj to dla siebie. Albo, jeśli uważasz, że robię coś źle , to powiedz jak Ty byś zrobił/a to inaczej, zamiast mnie oceniać.

 

Nie zawsze to możliwe

 

Nie zawsze dorosłe dzieci dogadają się ze swoimi rodzicami. Nie zawsze rodzice dogadają się ze swoimi dorosłymi dziećmi.

Czasami relacja ta jest obciążona latami wzajemnych krzywd, niedomówień, połkniętych uczuć i ten bagaż jest tak duży, że trudno już teraz takie relacje całkowicie odmienić.

Warto jednak pamiętać, że praca nad konsekwencjami naszego dzieciństwa czy relacji z rodzicami, może mieć miejsce w gabinecie psychoterapeutycznym. I wcale nie zawsze oznacza „babranie się w przeszłości”.

Każda relacja, nawet najtrudniesza, ma swoje zasoby i ograniczenia.

I choć faktycznie nie zawsze da się ją bardzo znacząco odmienić, to nie używajmy tego argumentu do tego, aby zwolnić się z jakichkolwiek prób rozmowy z rodzicami i uczynienia wzajemnej relacji bardziej wspierającą dla obu stron.

Poprzednie
Kolejne