fbpx
PSYCHOLOGIA I RODZINA

PRZEKAZY TRANSGENERACYJNE. JAK ŻYCIE TWOJEJ BABCI MOŻE POWODOWAĆ TWOJE PROBLEMY ?

 

 

 

 

 

Zawsze podejrzewałam siebie o nutkę detektywa. Łączenie faktów, szukanie sensu, układanie emocjonalnych puzzli. Normalne ośmiolatki oglądały Smerfy a ja z uporem maniaka tropiłam potwory ze Scooby Doo. Oprócz miłej kobiecej literatury, pochłaniałam kryminały Cobena z wypiekami na policzkach rozkminiając, kto zabił. Tę detektywistyczną nutkę przełożyłam na grunt psychologiczny, a konkretnie na przekazy transgeneracyjne. Zaraz wyjaśnię, o co chodzi.

Kiedy zaczęłam odkrywać, że przeszłość w pewnym stopniu kształtuje nasze obecne życie, zaczęłam patrzeć na nią inaczej. Szukać w niej wskazówek i zrozumienia tego kim jestem dzisiaj. Tak trafiłam na przekazy transgeneracyjne.

 

 

Wystarczy zrozumieć naszą przeszłość, aby rozwiązać swoje problemy?

 

Teraz uwaga! Nie chcę, żebyście mylnie odebrali ten artykuł jako manifest, że kluczem do rozwiązania psychologicznych problemów (każdy z nas jakieś ma) jest poukładanie puzzli z przeszłości, ogarnięcie życia naszych przodków, odkrycie jaki przekazy transgeneracyjne otrzymaliśmy i voila! Nasze życie będzie cudowne.

To byłoby zbyt czarno białe. Kształtują nas przeróżne rzeczy – choćby nasz temperament z jakim przychodzimy na świat, czy doświadczenia, które nam się przydarzają.

Do tego, nawet jeśli znajdziemy przekazy międzypokoleniowe, jakimi częstowali nas nasi przodkowie i wyciągniemy je z czeluści nieświadomości, to jeszcze pytanie co z tym zrobimy. Czasami już sama świadomość, tego, co na nas wpływa, może wywołać zmiany. A czasem nie. Czasem potrzebna jest praca psychologiczna.

Jeszcze w innych przypadkach nasze problemy można rozwiązać bez zagłębiania się w przeszłość. Generalnie chodzi mi o to, że choć dzisiejszy wpis będzie o wpływie przekazów rodzinnych na nasze życie (bo to, co nasi przodkowie nam przekazuje niezaprzeczalnie na nas wpływa), to nie dajmy się zwariować i nie zakładajmy, że ich odkrycie jest kluczem do rozwiązania absolutnie wszystkich problemów.

Zajrzyjmy więc do kiedyś. Wejdźmy pomiędzy kiedyś i dziś.

 

Co to są przekazy transgeneracyjne

 

Mówiąc po ludzku są to zasady, jakich „powinno się przestrzegać w życiu”, zakazy, przekonania, wartości, które nieświadomie przekazują nam nasi przodkowie. Kluczem jest tu słowo nieświadomie.

Zobaczcie taki przykład : prawdopodobnie bardzo mało jest rodzin, w których mówi się głośno: dziecko, to osoba, która powinna opiekować się swoimi rodzicami. Bez sensu prawda? Każdy wie, że jest na odwrót.

A jednak w wielu rodzinach to dzieci opiekują się np. w sensie emocjonalnym rodzicami, (nazywamy taką sytuację parentyfikacją – pisałam o niej TUTAJ). Bardzo często te dzieci, kiedy dorosną i mają swoje dzieci, „zapraszają” syna czy córkę do opieki nad nimi – bo mają deficyty bycia „zaopiekowanym” z własnego dzieciństwa. I tak z pokolenia na pokolenie przekazywane są problemy związane z parentyfikacją, takie jak na przykład: nieznajomość swoich potrzeb w życiu dorosłym, depresja, wybieranie partnerów, którymi można się opiekować i dających małe wsparcie.

Często alkoholizm jest przekazywany z pokolenia na pokolenie, w niektórych rodzinach zdrada może być obecna na przestrzeni wielu pokoleń kształtując związki partnerskie, w taki, a nie inny sposób.

Teraz wyobraźcie sobie jaką moc mogą mieć takie przekazy, które przechodzą nie przez jedno czy dwa, ale przez wiele pokoleń, pomimo zmieniających się warunków życia i otaczającego świata. I większość osób nie jest ich świadoma- po prostu żyje zgodnie z nimi nawet jak im nie służą.

Gdybym miała podsumować Wam ten wywód powiedziałabym:

 

Życie naszych przodków ich wzajemne relacje, postrzeganie świata, sposoby radzenia sobie z problemami do pewnego stopnia zostały przekazane nam i w pewnym stopniu są przez nas odtwarzane w naszym obecnym życiu- najczęściej nieświadomie.

 

Czas przyjrzeć się, jakie przekazy możemy spotkać: 

 

Ukryta lojalność

 

Jedną z koncepcji psychologicznych jest koncepcja lojalności – opracował ją pan o wdzięcznym nazwisku Boszormenyi -Nagy, który twierdzi, że problematyczne przekazy transgeneracyjne tworzą się, kiedy rodzinny bilans zysków i strat jest zachwiany. Już wyjaśniam.

Możecie wyobrazić sobie, że w każdej rodzinie istnieje taka emocjonalna księga zysków i strat – można z niej wyczytać kto jest po stronie zysków, a kto strat. Kto komu spłaca długo wdzięczności a kto jest odbiorcą tej „spłaty”. Jeśli ten bilans się nie zgadza i nie wyrównuje, możliwe jest, że w przyszłych pokoleniach stworzą się problemy.

Często odbiorcami długów wdzięczności są rodzice, którzy zakładają, że ich dzieci są zobowiązane do opieki nad nimi (nawet jeśli rodzice są w stanie zadbać sami o sobie) bo powinny odwdzięczyć się im za okres opieki w dzieciństwie.

W niektórych rodzinach kończy się tą sytuacją, że dzieci nie układają sobie życia zgodnie z własną wolą, podporządkowują je rodzicom- np. nie zakładają własnych rodzin, a jeśli tak, to pozostają pod ogromnym wpływem rodziców w wielu aspektach życia.

Ponieważ sami poświęcili się dla rodziców, naturalnym jest dla nich, że od swoich dzieci oczekują, aby te im to poświęcenie zrekompensowały. I tak przez pokolenia każdy poświęca się dla każdego, do czasu aż ktoś obejmie świadomością tę sytuację i postanowi pójść inną drogą.

Bardzo często takie spojrzenie na bagaż, który pozostawili nam przodkowie i decyzja, aby przestać go nosić ma miejsce na psychoterapii – choć nie każdej. (TUTAJ  przeczytasz o różnych nurtach psychoterapii i czego możesz się po każdym z nich spodziewać).

 

Nieświadome zasady i przekonania przekazywane z pokolenia na pokolenie

 

Każda rodzina ma swój własny zestaw zasad, jakie w niej obowiązują. Przekonania dotyczące tego, jak postępuje się w tej rodzinie (wobec samego siebie, innych członków rodziny, ludzi spoza rodziny i sytuacji które się przydarzają) Za jakie zachowania dostaje się nagrodę. Za jakie czeka nas odrzucenie. Co jest ważne, a co zakazane. Jaka jest rola każdego z członków rodziny. Role w rodzinie to już temat na osobny post (przeczytasz go TUTAJ ), ale tutaj tylko krótko wspomnę.

Najstarsze dziecko często ma być zastępczym rodzicem dla rodzeństwa, oczekiwana jest od niego nadmierna dojrzałość (bądź mądrzejszy i ustąp, przecież jesteś starszy), oczekiwania rodziców wobec niego mogą być większe niż wobec młodszego rodzeństwa.

To oczywiście uogólnienie, ale środkowe dzieci często są mniej widziane przez rodziców. Nie skupia się na nich aż tyle oczekiwań, ani nie są tak rozpieszczane jak najmłodsze. Najmłodsze z kolei cieszą się często największą wolnością, indywidualnością i mogą w mniejszym stopniu spełniać oczekiwania rodziców. Ważne jednak, żebyście wiedzieli, że to są tylko tendencje a nie reguła, bo na to, jak funkcjonuje rodzina w sensie psychologicznym, składa się mnóstwo czynników.

Dużą część z tego, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie o świecie, relacjach, o nas samych odtwarzamy automatycznie w naszym życiu, bez względu na to, czy nam to służy, czy też nie. I nawet o tym nie wiemy…

 

 

Dziwne zbiegi okoliczności i syndrom rocznicy

 

Gdy czytałam książki dotyczące przekazów międzypokoleniowych intrygowały mnie niektóre historie.

Podejrzewam, że ich autorzy wybierali te najbardziej spektakularne, aby wspierały tezy zawarte w książce.

Te same rodzaje śmierci na przestrzeni kilku pokoleń ludzi w podobnym wieku, ludzie którzy mieli jakieś ważne zdarzenia życiowe w rocznice ważnych zdarzeń życiowych swoich przodków. Przyjrzałam się swojej rodzinie i doszłam do wniosku, że u mnie to nic takiego nie było. Jednak po głębszej analizie znalazłam kilka rzeczy, które wniosłam na swoją psychoterapię i  owocuje to już pierwszymi zmianami.

Uogólniając można powiedzieć, że mam możliwość robić rzeczy bardziej po swojemu niż kierować automatycznymi (pochodzącego od przodków) wyborami. To jedna z historii, które odnalazłam u siebie:

Gdy miałam trzynaście lat moja rodzina wyprowadziła się z wygodnego, dużego i przytulnego mieszkania na poddaszu w starej kamiennicy. Trauma? Skądże! Wyprowadzka była do sympatycznego, nowocześniejszego mieszkania w domku czterorodzinnym. Nowy, ogromny pokój dla mnie, urocza okolica zamiast brzydkiej ulicy w centrum, taras o którym marzyła mama. Logicznie – zdecydowanie wyprowadzka na dobre. Tylko ja jakaś dziwna byłam. Pamiętam, że wypakowywałam swoje rzeczy w nowym pokoju i już mój trzynastoletni  umysł zauważył, że jestem jakaś niemrawa. Polubiłam ten dom, ale potrafiłam przechodzić koło dawnego mieszkania i czuć silne odczucia smutku i straty. Powiedziałabym nawet, że nieadekwatnie silne.

Wiele lat później, przeglądając historię swojej rodziny i porównując daty, zauważyłam że nasza wyprowadzka miała miejsce dokładnie 50 lat po przymusowej wyprowadzce z domu rodzinnego jednego z moich przodków . Mój przodek miał dokładnie tyle samo lat, kiedy opuszczał swój dom rodzinny co i ja, gdy się przeprowadzaliśmy. Miałam odczucia jakbym nosiła w sobie odczucia straty nie tylko swoje, ale też tej osoby.

Często też spotykam się z sytuacją w której moi klienci przeżywają jakiś trudniejszy okres, dokładnie w tym samym wieku, w jakim trudniejszy okres przeżywali ich rodzice. Już samo zobaczenie tego i zrozumienie, że to nie jest „nasze”, może być terapeutyczne.

 

 

Przekazy transgeneracyjne – Jak psychoterapia może pomóc w uwalnianiu się od nich ?

 

Nie na każdej terapii pracuje się z przeszłością (na przykład ten element jest rzadko spotykany w terapii ericksonowskiej, choć zdarza się).

 Psychoterapia nie wygląda też tak, jak na satyrycznych rysunkach, gdzie leżący na kozetce nieborak „wywleka brudy z dzieciństwa”.

Wiele rodzajów psychoterapii bierze jednak pod uwagę przeszłość, ale nie po to, żeby się w niej babrać, ale dlatego, że może ona wskazywać kierunki rozwoju i zmiany. Wykorzystuje się ją do lepszego zrozumienia naszego bagażu i świadomej decyzji o pójściu swoją drogą. Do zrozumienia kontekstu naszego życia.

 

Psychoterapeuta to osoba spoza naszego systemu rodzinnego, co umożliwia mu zauważenie schematów czy przekazów, których my sami nie bylibyśmy w stanie zauważyć.

 

Na takiej samej zasadzie na jakiej, ryba nie wie, czym jest woda, bo jest ona wszystkim co ją otacza. Prawdopodobnie nie wie, że istnieje coś poza wodą.

Przekazy transgeneracyjne to nic innego, jak wpływ przeszłości na nasze dziś. Jak się z tym pracuje? Różnie.

Na niektórych terapiach tworzyć się genogram- graficzny schemat przekazów transgeneracyjnych. Na innych niczego takiego się nie tworzy, a rozmowa prześlizguje się pomiędzy przeszłością, chwilą obecną – tu i teraz w gabinecie, a ogólnie obecnym życiem danej osoby. Można spotkać się z pracą z metaforami, snami i bajkami. Czasami terapeuta konfrontuje pacjenta z tym, czego pacjent nie zauważa.

Moje osobiste doświadczenie z psychoterapią jest takie, że zaczynam widzieć samą siebie z zupełnie innej strony niż do tej pory- jakbym poznawała siebie na nowo.  Lepiej rozumiem jak moja przeszłość mnie ukształtowała i mogę zacząć świadomie wybierać co z tego przekazu od mojej rodziny chcę wziąć, a co zostawić i wybrać swoją drogę.

A schodząc do konkretów, ma to przełożenie na wybory biznesowe, relacje ze znajomymi, z partnerem, to jak czujemy się na co dzień czy finanse.

 

Jesteś niewinny…

 

Czasem to, co dzieje się tu i teraz, może być podpowiedzią, o tym co działo się dziś. I odwrotnie. Pamiętam ogromnie poruszający przykład wpływu przeszłości na dziś z  autobiografii Irvina Yaloma. Doktor Yalom jest światowej sławy psychoterapeutą i pisarzem .

W  książce opisał swego przyjaciela. Człowiek ten był świadkiem okropności związanych z wojną, w której stracił całą rodzinę i bliskich, sam zaś cudem uniknął tortur i śmierci. Po wojnie stał się światowej sławy chirurgiem. Całe życie poświęcił na granicy życia i śmierci, walcząc o życie swoich pacjentów na sali operacyjnej. Nocami zaś powracały koszmary wojny. Doktor Yalom wielokrotnie namawiał przyjaciela, aby ten zwolnił nieco swój morderczy tryb życia wypełniony pracą. Oczywiście bezskutecznie.

Pewnego dnia człowiek ten zdecydował się opowiedzieć Yalomowi swoje przeżycia z wojny. Jedna z tej historii opowiadała o tym, jak został schwytany i skazany na niechybną śmierć. Dzięki sprytowi i zimnej krwi, udało mu się jej uniknąć. Nie mógł jednak niczego zrobić dla schwytanego wraz z nim małżeństwa. Po wojnie, został lekarzem – prowadzącym “podwójne życie”. Jedno na sali operacyjnej, a drugie w nieustających koszmarach z wojny. Gdy zdecydował się opowiedzieć Yalomowi swoją historię, ten powiedział:

Każdej nocy osądzasz samego siebie, przyznajesz się do winy i przez całe życie za to pokutujesz. Obserwuje Cię od dawna i o to mój wyrok: jesteś niewinny

Poczucie winy za to, że człowiek ten przeżył, podczas gdy inni nie, wybrało mu zawód, dzięki któremu mógł ten dług spłacać, ratując życie innym. Dług, który tak naprawdę istniał jedynie w jego głowie, bo nie był w stanie ocalić innych podczas wojny, bez względu na to, jak bardzo tego chciał.

W swojej szkole psychoterapii usłyszałam, że często nawet trzecie pokolenie ciągle, w jakiś sposób doświadcza konsekwencji traum swoich przodków.

 

 

Na koniec

 

Przeszłość ma wpływ na nasze życie. Mniejszy lub większy, ale ma. Przekazy transgeneracyjne to coś, co warto wziąć pod uwagę przyglądając się swojej historii.  Bywa, że nie widać tego w tak spektakularny sposób i wydaje się, że „w moim przypadku to bzdura”.

Nie wszystko jest czarno- białe. Gdyby było, nie potrzebowalibyśmy pracy psychologicznej. Psychoterapii, która jest sztuką (to słowa jednej z najbardziej znanych współczesnych terapeutek psychoanalitycznych Nancy McWilliams).

Czasem wiele sprzecznych rzeczy nakłada się na siebie tworząc niesamowicie indywidualną i zróżnicowaną siatkę przyczyn tego, jak na ten moment wygląda nasze życie. Dobra wiadomość jest taka:

 

Te góry, które dźwigasz – miałeś tylko na nie wejść.

Najwa Zebian

 

Poprzednie
Kolejne