fbpx
RELACJE Z INNYMI

5 RZECZY, KTÓRE CIĄGLE ROBIMY MIMO, ŻE NISZCZĄ NASZE RELACJE.

 

 

 

 

Co niszczy ważne dla nas relacje? My! A jak to robimy. Na przykład poprzez spłycanie ich.

Wszyscy spłycamy relacje z innymi. Z różnych powodów, o których będzie poniżej. Najczęściej cała impreza odbywa się nieświadomie.

Po co w ogóle o tym piszę?

Bo w tym przypadku,  już sama świadomość, jak spłycamy z ludźmi relacje, może pomóc zdecydować inaczej. I zrobić ten mały kroczek w kierunku drugiej osoby –  związku, przyjaźni czy serdecznej znajomości.

No to jak spłycamy?

Internet

 

To dość logistyczny powód, dlatego wspomnę o nim przelotnie. Dzięki portalom społecznościowym wiemy, co się dzieje u naszych znajomych. Możemy do nich napisać, co jest wiele łatwiejsze w dzisiejszym zabieganym świecie niż spotkanie się z nimi, a to z kolei sprzyja spłycaniu relacji.

Wiesz już, że Zosia jest w ciąży, a Jacek ma kawalerski za kilka dni (dlaczego Cię nie zaprosił…), więc po co się spotykać?

Kiedy odkryłam, że w zasadzie to mnie ten punkt dotyczy, postanowiłam po prostu zrobić w kalendarzu przestrzeń dla przyjaciół i bliskich znajomych.

Co najmniej dwa razy w tygodniu spotykam się z kimś: w domu, na lunchu, na obiedzie czy na kawie.

I wiecie co, szczerze mówiąc, czasem wcale nie chce mi się wychodzić z domu. Czasem mam ochotę odwołać to spotkanie. I za każdym razem, gdy z niego wracam, cieszę się, że tego nie zrobiłam.

 

 

Czas

 

Ogromnie ważną rolę w jakości naszych relacji odgrywa w dzisiejszych czasach…czas. Wiele osób pracuje bardzo dużo. Taki tryb życia wciąga, przystosowujemy się do niego i zaczynamy wierzyć, ze jest normą.

Bliskich spotykamy raz w miesiącu, z partnerem mijamy się wieczorem.

Jesteśmy zbyt zmęczeni, aby znaleźć ochotę i siłę na głębszą rozmowę, podzielenie się swoimi uczuciami, poproszenie o wsparcie czy danie go drugiej osobie.

Im dłużej trwa taki stan rzeczy, tym bardziej oddalamy się od siebie i tym mniej naturalne jest nagłe zbliżenie relacji.

Zastanów się : na ile tak naprawdę ważne są dla Ciebie bliskie relacje w życiu?

Jeśli czujesz, że są ważne, to ustal je sobie jako priorytet.

Ktoś, kto rozumie wagę relacji, znajdzie na nie czas.

Być może będzie się to wiązało z jakąś zmianą stylu życia. Z rezygnacją z pracy po godzinach. Zmniejszeniem ilości czasu przed ekranem na rzecz czasu z kimś bliskim. I tak, jeśli relacje są dla Ciebie priorytetem, to faktycznie może znaczyć, że będziesz musiała z czegoś dla nich zrezygnować. W życiu nie dla się zrobić wszystkiego, ale możemy wybierać to, co dla nas najważniejsze.

 

Wycofywanie się

 

To subtelny mechanizm, mało kto jest go świadomy.  Jest szczególnie widoczny w bardzo bliskich relacjach, w których jesteśmy bardziej emocjonalnie otwarci na drugiego człowieka. Wycofanie się to “bycie z drugim człowiekiem” kiedy tak naprawdę nas z nim nie ma.

Załóżmy, że rozmawiasz z partnerem, a ten mówi coś, co Cię w jakiś sposób rani lub smuci. Wiele osób może udać, że ta sytuacja nie była wcale poruszająca i kontynuować rozmowę. Mogą też odpowiedzieć ok, jednocześnie wycofując się (ochładzając nagle relację) choćby na ledwo zauważalnym poziomie. Co byłoby zaprzeczeniem wycofania się w tej sytuacji?

Możesz na przykład powiedzieć: kiedy powiedziałeś mi, że nie chcesz iść ze mną dziś do teatru, to poczułam się odrzucona bo pomyślałam, że może nie chcesz spędzać ze mną czasu.

To jest przeciwieństwo wycofania: odsłonięcie siebie i swoich reakcji przed drugim człowiekiem. To droga trudniejsza, ale warto. Podążając nią pokazujemy siebie tak naprawdę i dzięki temu budujemy relację naprawdę szczere i głębokie. Tak oto docieramy do:

Uciekanie od rozmowy o uczuciach

 

O wielu uczuciach ciągle jeszcze ludzie mało rozmawiają i powodów może być tysiące.

Część osób wierzy, że to słabość, część boi się odrzucenia lub/i po prostu nie zostaliśmy do tego przyzwyczajeni.

Innymi słowy nie wynieśliśmy takiego nawyku z domu, bo i w wielu domach nie rozmawiało się o uczuciach. Prędzej można było powiedzieć mam problem niż czuję się bezradna i słaba bo mam problem. Tak więc i teraz w dorosłym życiu, może być ciężko otwarcie powiedzieć drugiej osobie, o uczuciach do niej/niego. Chodzi mi zarówno o uczucia “do” jak i “od”.

 

 

Słuchanie…ale tak nie do końca

 

Znasz to uczucie, kiedy rozmawiasz z kimś, ale tak naprawdę czekasz, żeby ta osoba skończyła (grzecznie potakując), żebyś Ty mógł zacząć mówić?

Ja to uczucie znam i czasem się na nim łapię, szczególnie w rozmowach towarzyskich, gdzie nie mam nastawienia na pomoc drugiemu człowiekowi.

Taki styl rozmowy spłyca relację.

Bo nie jesteś z drugim człowiekiem, tylko ze swoimi myślami. W takich sytuacjach, kiedy udało mi się złapać w sobie ten schemat, zaczynałam naprawdę słuchać.

Czasem ten ktoś mówił faktycznie płytkie i nieciekawe rzeczy, ale to z kolei skłaniało mnie do przemyśleń, czemu budujemy taką płytką relację. Oczywiście mam tu na myśli relacje bliskie, nie  przelotne, typu rozmowa z Panią Krysią ze sklepu. Chociaż niejedna taka Pani Krysia poprawiła mi nastrój w jakiś smutny dzień, kiedy wydawała mi resztę z promiennym uśmiechem, albo z niezwykłą życzliwością pomagała znaleźć rozmiar bluzki, którą sobie upatrzyłam.

Niechęć do przyjęcia perspektywy drugiej osoby

 

Niechęć do prawdziwego zrozumienia drugiej strony bardzo spłyca relację. Jestem wielką fanką piłki nożnej. Był mecz ze Szwajcarią (Euro 2016), może go pamiętasz.

Podczas meczu, na portalach społecznościowych  pojawiło się wiele krytycznych głosów wobec trenera – że czemu ten patafian nie wprowadza zmian, kiedy nasi gracze słaniają się ze zmęczenia w dogrywce. A faktycznie się słaniali. Wielu kibiców nie przebierało w słowach wobec trenera. Pomyślałam sobie wtedy, że to przykład niechęci do wejścia w czyjąś perspektywę. Bardzo wątpliwe, żeby Nawałka nie widział, że jego zawodnicy, których ufam, zna dość dobrze (a na pewno lepiej niż my), są zmęczeni.

Skoro jednak mimo tej świadomości, zmian nie wprowadzał to kto wie, może był w tym jakiś plan?

I chcę też zaznaczyć: wejście w czyjąś perspektywę to co innego niż zgadzanie się zawsze z tą osobą. Idąc przykładem naszego Euro, gdyby ktoś zadał sobie trud zrozumienia trenera, nadal mógłby twierdzić, że lepiej byłoby wprowadzić wcześniejsze zmiany.

Różnica polegałaby na tym, że chce zrozumieć drugą stronę i z tym zrozumieniem nie zgadza się z perspektywą tej drugiej strony.

 

Jak można zrozumieć perspektywę drugiej osoby?

 

Czasem podczas silnych konfliktów robimy takie ćwiczenie na warsztatach: ktoś rozgoryczony zachowaniem np. swojego partnera siada na krześle i bez cenzury mówi do pustego krzesła naprzeciw, jakim ta osoba jest okropnym padalcem. Potem jednak przesiada się na drugie krzesło z intencją wczucia się w perspektywę partnera (już nie padalca). Innymi słowy wyobraża sobie, że on sam jest tym partnerem i jak sytuacja wtedy wygląda z jego strony. Bardzo często przychodzi głębokie zrozumienie intencji partnera i powodów takiego, a nie innego zachowania. Wraz z tym przychodzi empatia i chęć współpracy, pogodzenia perspektyw i grania „do wspólnej bramki”.

Wiecie, czasem mam wrażenie, że gdybyśmy mieli intencję zrozumienia innych oraz ich zachowań, nasza perspektywa znacząco by się poszerzyła a relacje miałyby szansę wejść na nowy poziom głębi. Byłoby nam do siebie bliżej, szczerzej i na pewno mniej samotnie…

Jeśli macie jakieś własne odkrycia, dotyczące tego, jak spłycamy relacje, to zapraszam do dzielenia się 🙂

 

 

 

Poprzednie
Kolejne