fbpx
RELACJE Z INNYMI

JAK WSPIERAĆ BLISKICH W ŻAŁOBIE?

 

 

 

Jakiś czas temu żałoba stała się doświadczeniem kilku osób z mojego otoczenia. I mimo doświadczenia psychologicznego, było mi trudno, nie wiedziałam  jak mam się zachować. Pisać? Nie pisać? Proponować spotkanie czy dać spokój? Może ktoś sobie tego nie życzy? Zastanawiałam się, jak można wspierać bliskich w żałobie.

 

Te rozmyślenia poskutkowały poprzednim artykułem, który powstał dzięki Klaudii Tolman. Klaudia zdecydowała się w bardzo wyczerpujący sposób opowiedzieć, co ją wspiera a co irytuje w okresie żałoby po śmierci jej Narzeczonego. Dziś chciałabym Was zaprosić do tego tematu raz jeszcze, tym razem spotkamy się z osobami, które straciły któregoś z Rodziców.

Nie znajdziecie tutaj żadnej konkretnej „instrukcji”. Nie ma instrukcji. Każdy jest inny i przeżywa żałobę na swój sposób. Po tych rozmowach, które przeprowadziłam, odnoszę wrażenie, że nie da się pomóc osobom w żałobie. Pisząc pomóc mam na myśli, sprawić, że mniej będzie ich bolała strata. Myślę sobie jednak, że da się je wspierać i dawać poczucie, że jesteśmy. I wierzę, że może to być ulgą w ich cierpieniu.

 

Zapraszam Was do rozmowy z trzema osobami, które podzielą się swoimi spostrzeżeniami o tym, jak można wspierać bliskich w żałobie.

 

 

Paula

 

Niedawno straciła Tatę.

 

Paula, czy miałaś poczucie, że jesteś wspierana przez otoczenie?

-Nie byłam w tym sama, chociaż tak naprawdę zawsze się jest samemu, kiedy rodzic choruje czy umiera. Tak naprawdę nikt nie jest Ci w stanie pomóc czy ulżyć, musisz to po prostu przeżyć. Ja tą tragedię przeżywałam tylko z mamą, bo tylko ona wiedziała, co czuję.

A ludzie, ich obecność Ci przeszkadzała czy pomagała?

-Chyba byli na pograniczu obojętności, a bycia potrzebnymi

Co Cię irytowało bardziej niż wspierało?

-Po prostu irytowało mnie każde umniejszenie mojej tragedii. Najgorsze były teksty w stylu: tak umarł Twój Tata to straszne, ale jesteś w ciąży, nie możesz się denerwować…

-A co wspierało?

– Chyba największym wsparciem jest brak oczekiwań wobec osoby przeżywającej stratę. Nie szufladkować jej żałoby, nie liczyć, ile dni już trwa i sugerować, że to za dużo lub za mało. Codzienność i tak wymusza na niej wystarczająco wiele. Pozwolić się wypłakać, nawet jeśli robi to w samotności myśląc, że nikt nie widzi, bo widocznie nie chce być widziana.

To są bardzo cienkie granice. Ja wychodzę z założenia, że każde ciepłe słowa są ok – może inicjatywa kawy czy dłuższej rozmowy lepiej, żeby wyszła od osoby po stracie, ale inicjowanie kontaktu, nawet tylko po to żeby powiedzieć, że nam przykro i w razie czego może na nas liczyć jest jednak bardzo miłym gestem. Wiadomo, że każdy ma swoje życie, ale to właśnie na takich momentach buduje się prawdziwą więź, która sprawia, że są pewne osoby zawsze obecne w naszym życiu.

 

Marta

 

Niedawno straciła Tatę

 

Mnie osobiście zaraz po śmierci Taty było wszystko jedno. Nawet nie pamiętam dobrze, co ludzie do mnie mówili i pisali. Natomiast na pewno słowa w stylu: Jestem z Toba, gdybyś potrzebowała to przywieź do mnie Hanię (córeczka), były zbawienne.

Natomiast gadki w stylu: Tata jest cały czas z Toba, On wszystko widzi, mnie irytowały… Tak? no to niech zadzwoni, niech mnie przytuli i przyjedzie!

I wobec osoby w żałobie najlepiej zachowywać się normalnie, ale nie mówić niczego w stylu naprawdę dobrze się trzymasz, bo co? Bo po dwóch tygodniach nałożyłam makijaż i pomalowałam paznokcie? Bo się zajmuje dzieckiem najlepiej jak umiem?

 

 

Piotr

 

Stracił Tatę jako nastolatek

 

-Co Cię wspierało, a co irytowało ze strony innych osób w czasie żałoby po Tacie?

Irytowało mnie stawianie mnie na środku. Byłem wtedy nastolatkiem i kiedy zmarł Tata, moja nauczycielka powiedziała głośno o tym w klasie, informując o pogrzebie, bez mojej wcześniejszej wiedzy. Nagle z tak ciężką informacją, ktoś „wyskakuje” i mówi o niej innym bez mojej wiedzy. To mnie zirytowało. Byłem wystraszony, bo tu jest tłum ludzi, którzy będą na mnie teraz patrzeć.

Generalnie najtrudniejsze było dla mnie wystawianie mnie na świecznik. Na pogrzebie była prawie cała klasa, każdy zaczął podchodzić do mnie z kondolencjami, a ja nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Było mi trudno i nagle tyle osób podchodzi, a ja nie lubię się uzewnętrzniać z emocjami.

Na tamten moment, wolałbym to przeżyć tylko z rodziną, ewentualnie z bliskimi znajomymi, ale nie na zasadzie publicznej. Bo to są moje trudne uczucia i nie chcę, żeby były na widoku dla osób, z którymi nie jestem blisko. Być może wynikało to z tego, że nie każdy, w tym ja, potrafi przyjmować wsparcie.

Pamiętam też, że po śmierci Taty chciałem spędzić kilka dni sam, a kiedy w końcu wyszedłem do ludzi, to spotkałem znajomą, która zapytała, czemu się nie odzywałem. Powiedziałem jej wtedy, że zmarł mój Tata, a ona na to:

-Wiesz co, tak myślałam.

To mnie strasznie zdenerwowało. Wiem, że miała dobre intencje i chciała mnie wesprzeć, ale co, kilka dni się nie odzywasz do człowieka, to ona zaraz myśli, że Ci ojciec zmarł? Wiem na pewno, że to było niezamierzone, po prostu nie trafiła.

-A co Cię wspierało?

Pamiętam, że jedna osoba podczas składania mi kondolencji powiedziała po prostu, że jakbym czegoś potrzebował, to ona jest, gdyby trzeba było coś załatwić. Czułem się bardzo wsparty wtedy. To było zarówno praktyczne jak i wspierające emocjonalnie.

Wspierało mnie też robienie ze mną różnych rzeczy, bycie z ludźmi, ale nie skupianie się wtedy na moich uczuciach związanych ze stratą Taty.

 

-A z perspektywy czasu jako dorosły człowiek, jak Ty byś wspierał swojego nastolatka, gdyby ten stracił bliską osobę?

Wydaje mi się, że spędzanie czasu wspólne, robienie rzeczy razem. Starałbym się go nie nagabywać, gdyby chciał mówić o śmierci bliskiej osoby to super, gdyby nie chciał to bym go nie zmuszał. Może za jakieś czas bym nawiązał do tematu, ale bardziej w formie moich wspomnień o tej osobie. Tak żeby nie czuł się, że „teraz Ty musisz się dzielić swoimi uczuciami”

 

Na koniec

 

Nie da się oczywiście dać uniwersalnej recepty i odpowiedzi na pytanie, jak wspierać bliskich w żałobie

Jeśli czytaliście pierwszy post, w którym Klaudia opowiada o tym, co pomaga Jej po stracie Narzeczonego, widzicie pewnie, że jej podejście różni się znacząco od podejścia Piotra na przykład. Cześć osób będzie potrzebowała przytulania, część będzie chciała rozmawiać o stracie, bo daje im to ulgę. Kto inny będzie wolał, żeby po prostu spędzać wspólnie czas bez rozmów o stracie bliskiej osoby.

Myślę sobie jednak, że większość osób będzie wspierała po prostu obecność. A to jaką formę ona przyjmie, zależy po prostu od osobowości i potrzeb konkretnej osoby.

Wszystkie osoby, które zgodziły się podzielić z nami swoimi odczuciami wspomniały o praktycznej stronie wsparcia: pomocy w życiu codziennym (przygotowanie jedzenia, pomoc w opiece nad dzieckiem, wyrażenie gotowości pomocy w razie potrzeby).Nie wiem, czy każdego będzie taka forma wspierała, myślę jednak, że jeśli oferowana z serca, raczej nie zostanie potraktowana jako coś irytującego.

Z własnego doświadczenia wiem, jak trudno jest wspierać bliskie osoby w żałobie. Może jednak, mimo, że jest to trudne, warto zrobić coś niż nic. Żeby nasi bliscy wiedzieli, że jesteśmy obok. Tyle możemy.

Poprzednie
Kolejne