fbpx
RELACJA ZE SOBĄ

CHCĘ SIĘ ZMIENIĆ, ALE NIE MOGĘ. MOŻE STOSUJESZ CIĄGLE TO SAMO NIESKUTECZNE ROZWIĄZANIE?

 

 

 

Chcę się zmienić, ale nie mogę. Nie wiem jak. Nie wychodzi. Jak się zmienić, żeby w końcu zadziałało?

Wiele osób stara się zmienić swoje życie na lepsze, ciągle stosując tą samą nieskuteczną strategię i frustrując się, że to nie działa.

Rodzice, którzy ciągle w taki sam sposób próbują nakłonić dziecko do zrobienia ( lub nie robienia czegoś) i dziwią się, że to nie działa. Partnerzy, którzy od lat narzekają na drugą osobę i frustrują się, że te narzekania nic nie dają. Ludzie, którzy od lat stosują surowy krytyczny dialog wewnętrzny wierząc, że w końcu to ich zmotywuje, choć nigdy tak nie zadziałało.

Gdyby jednak zmiana nawyków była  prosta, to większość ludzi byłaby: zamożna, jadła zdrowo, tworzyła szczęśliwe relacje a przede wszystkim, czuła się szczęśliwsza niż się czuje.

Każdy, kto próbował wyjść z uzależnienia, ciągle tworzy relacje, które się rozpadają, tonie w długach, mimo, że nieźle zarabia, czy próbuje zmusić się do zdrowego trybu życia i nic mu z tego nie wychodzi (bo to ciastko, takie smakowite, odchudzać zacznę się od jutra), wie, że czasami naprawdę ciężko jest zacząć robić rzeczy inaczej.

 

 

Czemu ciężko nam zmienić sposób działania?

 

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zajrzeć trochę do psychologii. Więc zajrzę i odpowiem, ale nie traktuj tego jako wyrocznię. W skrócie powiedziałabym:

 

Ciężko nam zmienić sposób działania, bo jesteśmy pod wpływem: nieuświadomionych przekonań, które przekazano nam w rodzinie, temperamentu, z jakim przychodzimy na świat i lęku…przed zmianami. Tak nawet na lepsze.

 

Wewnętrzne przekonania

 

Ludzie napisali strasznie dużo książek o wewnętrznych przekonaniach, które kierują naszym życiem. Nie twierdzę, że tylko one determinują nasze życie. Ale z własnego doświadczenia i z mojej pracy, niezaprzeczalnie mają wpływ na nasze życie. Jak to się dzieje?

Przychodzi sobie na świat dziecko i słowami, którymi można dobrze określić jego sytuacje są: nie ogarnia.

Nic nie wie o świecie, o zasadach w nich panujących. Nie pojmuje logicznie relacji, i dopiero po jakimś czasie odkrywa na przykład, że on i mama to nie jest to samo. Taki kosmita.

Z czasem zdobywa coraz więcej wiedzy. Nie tylko uczy się mówić, chodzić itp. Przez pierwsze lata jego życia kształtuje się jego psychika. Obserwując środowisko, w jakim się znajduje (rodzice, reszta rodziny, szkoła), buduje sobie światopogląd. W ciągu pierwszych lat ma już w głowie (nieuświadomione oczywiście) przekonania o relacjach np. o związkach (na podstawie obserwacji związku rodziców i innych bliskich osób) o tym, czy zasługuje na miłość, czy jest ważny, czy zasługuje na dobre rzeczy. Takie bazowe rzeczy.

Częściowo poprzez wychowanie wyczuwa intuicyjnie, czy jego potrzeby są ważne, czy też musi je poświęcać je dla innych, aby zdobyć miłość. Uczy się, czy wolno mu stawiać granicę, czy też nie ma do tego prawa. Nieświadomie buduje sobie przekonania dotyczące pieniędzy, w zależności od tego jak pieniądze traktowane były w rodzinie.

Bardzo upraszczając, można powiedzieć, że otrzymuje od swojej rodziny, pewien pakiet przekonań, zazwyczaj przekazywanych nieświadomie z pokolenia na pokolenie. A w dorosłym życiu, funkcjonuje po części według nich, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy i nie rozumiejąc, czemu ma ciągle podobne problemy i tak ciężko jest mu z nich wyjść.

Moja terapeutka powiedziała kiedyś: nieświadome przekonania przekazywane z pokolenie na pokolenie (transgeneracyjne) mają siłę wodospadu. Trzeba trochę pracy, aby je zmienić.

 

Temperament

 

Kiedy studiowałam, z większości podręczników i wykładów atakował mnie popularny w psychologii konflikt: co determinuje nasze życie: nasze otoczenie czy biologiczne uwarunkowania? W końcu psychologiczne wyrocznie, zmądrzały i doszły do wniosku, że jedno i drugie ma na nas wpływ.

Przecież nie każdy, kto był z ubogiej rodziny i załóżmy, że wyniósł z niej przekonanie, że pieniądze są nie dla niego, jest w przyszłości ubogi. Czemu? Bo na ten świat przychodzimy może nieogarnięci, ale biologicznie jesteśmy jakoś uwarunkowani. Możemy być z natury bardziej energetyczni, melancholijni, bardziej lub mniej towarzyscy, przejawiać większą lub mniejszą wrażliwość. Nasz temperament to taka baza. Do niej dochodzą przekonania, które dostajemy w pakiecie od naszego otoczenia.

 

Boimy się zmian

 

Wiele razy zarówno u siebie, ja u innych obserwowałam taki absurdalny schemat: boimy się zmian. Nie tylko tych na gorsze, ale tych na lepsze także.

Dlaczego?

A to różnie. Wiele razy, pracując ze swoimi klientami, spotykałam się z głęboko schowanym przekonaniem, że jak będzie za dobrze to wszystko się zawali.

Poza tym, bez względu na to, jak jest źle, jeśli jest to nasza rzeczywistość od dawna, to przyzwyczajamy się do niej. Wiemy jak w niej funkcjonować. Znam wiele osób, które całe życie narzekają na brak pieniędzy, ale kiedy tylko mają jakieś wolne, natychmiast je wydają. Jakby te pieniądze parzyły. Brak pieniędzy, choć logicznie wcale nie jest fajny, jest ich strefą komfortu. Podobnie z relacjami. Większość ludzi, na logikę chce dużej bliskości, ale jednym z najczęstszych tematów pracy z moimi klientami, jest lęk przed taką bliskością. Kiedy jest za blisko, uciekamy. Może to być spowodowane na przykład tym, że jako dzieci byliśmy bardzo na bliskość otwarci i zostaliśmy zranieni(a ktoś, kto nas zranił, mógł to zrobić zupełnie nieświadomie). Więc nie chcemy tego powtarzać. Znowu, dzieje się to często poza naszą świadomością.

To tak w skrócie możliwe powody tego, że ciągle działamy tak samo i frustrujemy się, że nasze życie jest nie, takie, jak byśmy chcieli żeby było. No i co dalej z tą wiedzą?

 

Jeśli stara strategia nie działa, zmień ją

 

W niektórych przypadkach zmiana strategii jest dość prosta i wymaga po prostu korekty zewnętrznych działań. Niedawno podczas swoich treningów biegowych, zauważyłam, że bardzo szybko się męczę.

Postanowiłam więc przestać biegać z muzyką. Dzięki temu biegam wolniej (muzyka mnie nie popycha do przodu, zamiast tego dobieram tempo, jakiego potrzebuje moje ciało). Mój umysł bardziej odpoczywa wśród drzew, więc wracam bardziej zrelaksowana. W tym przypadku zmiana strategii (bieganie bez muzyki) rozwiązała mój problem.

Nie zawsze jednak jest to takie proste. Dlaczego?

Bo często nasze nieskuteczne strategie radzenia sobie z problemami, są owocem naszych doświadczeń życiowych i struktury naszego wewnętrznego świata, jaka została ukształtowana w nas przez pierwsze lata życia.

 

I żeby zmienić te strategie na bardziej wspierające, trzeba czasem wyremontować trochę nasz wewnętrzny świat. Uczynić go przytulniejszym dla nas. Tak, aby nasze myśli wobec nas samych były łagodniejsze, myslenie o sobie lepsze, poziom spokoju i zaufania wyższy. Czasem dopiero tak głębokie zmiany mogą przynieść skuteczniejsze strategie radzenia sobie z problemami. Z kolei takie głębokie zmiany wymagają czasu i zdolności samoobserwacji (polecam pisanie dziennika swoich myśli i uczuć). A czasami najskuteczniejszą drogą do zmiany  jest psychoterapia.

Niezmiennie jednak jest jeden absolutnie niezbędny krok do tego, aby zapoczątkować proces zmiany niektórych aspektów naszego życia na lepsze.

 

I jest to przyjrzenie się z największą uważnością, na jaką nas obecnie stać , nie tylko temu, co stanowi najtrudniejszy obecnie dla nas problem, ale też czy strategia jego rozwiązania nie pozostaję przypadkiem taka sama od lat…

 

Poprzednie
Kolejne