fbpx
PSYCHOLOGIA I RODZINA

Przekazy transgeneracyjne. Jak życie Twojej babci może powodowować Twoje problemy ?

 

 

Czy wystarczy zrozumieć naszą przeszłość, aby rozwiązać swoje problemy?

 

Nie chcę, żebyście mylnie odebrali ten artykuł jako manifest, że kluczem do rozwiązania psychologicznych problemów (każdy z nas jakieś ma) jest poukładanie puzzli z przeszłości, ogarnięcie życia naszych przodków, odkrycie jaki przekazy transgeneracyjne otrzymaliśmy i voila! Nasze życie będzie cudowne.

To byłoby zbyt czarno białe. Kształtują nas przeróżne rzeczy – choćby nasz temperament z jakim przychodzimy na świat, czy doświadczenia, które nam się przydarzają.

Do tego, nawet jeśli znajdziemy przekazy międzypokoleniowe, jakimi częstowali nas nasi przodkowie i wyciągniemy je z czeluści nieświadomości, to jeszcze pytanie, co z tym zrobimy. Czasami już sama świadomość, tego, co na nas wpływa, może wywołać zmiany. A czasem nie. Czasem potrzebna jest praca psychologiczna.

Jeszcze w innych przypadkach nasze problemy można rozwiązać bez zagłębiania się w przeszłość. Generalnie chodzi mi o to, że choć dzisiejszy wpis będzie o wpływie przekazów rodzinnych na nasze życie (bo to, co nasi przodkowie nam przekazuje niezaprzeczalnie na nas wpływa), to nie dajmy się zwariować i nie zakładajmy, że ich odkrycie jest kluczem do rozwiązania absolutnie wszystkich problemów.

Zajrzyjmy więc do kiedyś. Wejdźmy pomiędzy kiedyś i dziś.

 

Co to są przekazy transgeneracyjne?

 

Mówiąc po ludzku są to zasady, jakich „powinno się przestrzegać w życiu”, zakazy, przekonania, wartości, które nieświadomie przekazują nam nasi przodkowie. Kluczem jest tu słowo nieświadomie.

Zobaczcie taki przykład : prawdopodobnie bardzo mało jest rodzin, w których mówi się głośno: dziecko, to osoba, która powinna opiekować się swoimi rodzicami. Bez sensu prawda? Każdy wie, że jest na odwrót.

A jednak w wielu rodzinach to dzieci opiekują się np. w sensie emocjonalnym rodzicami, (nazywamy taką sytuację parentyfikacją – pisałam o niej TUTAJ). Bardzo często te dzieci, kiedy dorosną i mają swoje dzieci, „zapraszają” syna czy córkę do opieki nad nimi – bo mają deficyty bycia „zaopiekowanym” z własnego dzieciństwa. I tak z pokolenia na pokolenie przekazywane są problemy związane z parentyfikacją, takie jak na przykład: nieznajomość swoich potrzeb w życiu dorosłym, depresja, wybieranie partnerów, którymi można się opiekować i dających małe wsparcie.

Często alkoholizm jest przekazywany z pokolenia na pokolenie, w niektórych rodzinach zdrada może być obecna na przestrzeni wielu pokoleń kształtując związki partnerskie, w taki, a nie inny sposób.

Teraz wyobraźcie sobie jaką moc mogą mieć takie przekazy, które przechodzą nie przez jedno czy dwa, ale przez wiele pokoleń, pomimo zmieniających się warunków życia i otaczającego świata. I większość osób nie jest ich świadoma- po prostu żyje zgodnie z nimi nawet jak im nie służą.

Gdybym miała podsumować Wam ten wywód powiedziałabym:

Życie naszych przodków ich wzajemne relacje, postrzeganie świata, sposoby radzenia sobie z problemami do pewnego stopnia zostały przekazane nam i w pewnym stopniu są przez nas odtwarzane w naszym obecnym życiu- najczęściej nieświadomie.

Czas przyjrzeć się, jakie przekazy możemy spotkać: 

 

Ukryta lojalność

 

Jedną z koncepcji psychologicznych jest koncepcja lojalności – opracował ją pan o wdzięcznym nazwisku Boszormenyi -Nagy, który twierdzi, że problematyczne przekazy transgeneracyjne tworzą się, kiedy rodzinny bilans zysków i strat jest zachwiany. Już wyjaśniam.

Możecie wyobrazić sobie, że w każdej rodzinie istnieje taka emocjonalna księga zysków i strat – można z niej wyczytać kto jest po stronie zysków, a kto strat. Kto komu spłaca długo wdzięczności a kto jest odbiorcą tej „spłaty”. Jeśli ten bilans się nie zgadza i nie wyrównuje, możliwe jest, że w przyszłych pokoleniach stworzą się problemy.

Często odbiorcami długów wdzięczności są rodzice, którzy zakładają, że ich dzieci są zobowiązane do opieki nad nimi (nawet jeśli rodzice są w stanie zadbać sami o sobie) bo powinny odwdzięczyć się im za okres opieki w dzieciństwie.

W niektórych rodzinach kończy się tą sytuacją, że dzieci nie układają sobie życia zgodnie z własną wolą, podporządkowują je rodzicom- np. nie zakładają własnych rodzin, a jeśli tak, to pozostają pod ogromnym wpływem rodziców w wielu aspektach życia.

Ponieważ sami poświęcili się dla rodziców, naturalnym jest dla nich, że od swoich dzieci oczekują, aby te im to poświęcenie zrekompensowały. I tak przez pokolenia każdy poświęca się dla każdego, do czasu aż ktoś obejmie świadomością tę sytuację i postanowi pójść inną drogą.

Bardzo często takie spojrzenie na bagaż, który pozostawili nam przodkowie i decyzja, aby przestać go nosić ma miejsce na psychoterapii – choć nie każdej.

O różnych nurtach psychoterapii i czego możesz się po każdym z nich spodziewać przeczytasz tutaj:

 

JAK WYBRAĆ PSYCHOTERAPIĘ NAJLEPSZĄ DLA SIEBIE?

 

Nieświadome zasady i przekonania przekazywane z pokolenia na pokolenie.

 

Każda rodzina ma swój własny zestaw zasad, jakie w niej obowiązują. Przekonania dotyczące tego, jak postępuje się w tej rodzinie (wobec samego siebie, innych członków rodziny, ludzi spoza rodziny i sytuacji które się przydarzają) Za jakie zachowania dostaje się nagrodę. Za jakie czeka nas odrzucenie. Co jest ważne, a co zakazane. Jaka jest rola każdego z członków rodziny.

Role w rodzinie to już temat na osobny post (przeczytasz go TUTAJ ), ale tutaj tylko krótko wspomnę.

Najstarsze dziecko często ma być zastępczym rodzicem dla rodzeństwa, oczekiwana jest od niego nadmierna dojrzałość (bądź mądrzejszy i ustąp, przecież jesteś starszy), oczekiwania rodziców wobec niego mogą być większe niż wobec młodszego rodzeństwa.

To oczywiście uogólnienie, ale środkowe dzieci często są mniej widziane przez rodziców. Nie skupia się na nich aż tyle oczekiwań, ani nie są tak rozpieszczane jak najmłodsze. Najmłodsze z kolei cieszą się często największą wolnością, indywidualnością i mogą w mniejszym stopniu spełniać oczekiwania rodziców. Ważne jednak, żebyście wiedzieli, że to są tylko tendencje a nie reguła, bo na to, jak funkcjonuje rodzina w sensie psychologicznym, składa się mnóstwo czynników.

Dużą część z tego, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie o świecie, relacjach, o nas samych odtwarzamy automatycznie w naszym życiu, bez względu na to, czy nam to służy, czy też nie. I nawet o tym nie wiemy…

 

Dziwne zbiegi okoliczności i syndrom rocznicy w przekazach międzypokoleniowych.

 

Gdy czytałam książki dotyczące przekazów międzypokoleniowych intrygowały mnie niektóre historie.

Podejrzewam, że ich autorzy wybierali te najbardziej spektakularne, aby wspierały tezy zawarte w książce.

Te same rodzaje śmierci na przestrzeni kilku pokoleń ludzi w podobnym wieku, ludzie którzy mieli jakieś ważne zdarzenia życiowe w rocznice ważnych zdarzeń życiowych swoich przodków.

Przyjrzałam się swojej rodzinie i doszłam do wniosku, że u mnie to nic takiego nie było. Myślę, że przekazy transgeneracyjne w niektórych rodzinach będą się przejawiać subtelniej niż te, przedstawione w książkach na ich temat, co nie znaczy, że nie mają mocy!

Oto jedna z historii, które odnalazłam u siebie:

Gdy miałam trzynaście lat moja rodzina wyprowadziła się z  mieszkania na poddaszu w starej kamiennicy. Trauma? Skądże! Wyprowadzka była do sympatycznego, nowocześniejszego mieszkania w domku czterorodzinnym.

 Logicznie czekało na mnie samo dobro: większy pokój, fajniejsza dzielnica, bliżej do przyjaciół. Miałam jednak poczucie, że jestem wręcz wypędzana ze swojego miejsca, a nowe i obiektywnie znacznie fajniejsze lokum wydawało mi się surowe i nieprzyjazne.

Po latach, podczas psychoterapii, odkryłam, że moja przeprowadzka miała miejsce dokładnie 60 lat po tym, jak moja babcia, będąc w tym samym wieku co ja, musiała opuścić ukochany dom z powodu wojny. Odczucia, których wtedy doświadczałam, nie były moje, były jej. 

W książce „Nie zaczęło wie od ciebie” autor podaje przykład młodego zdrowego chłopaka, który pewnej nocy obudził się doświadczając nienormalnego zimna i lęku. Od tej pory cierpiał na bezsenność. Na swojej terapii odkrył, że jego wujek zmarł wskutek przemarznięcia wykonując swoją pracę w górach, gdy był dokładnie w tym samym wieku, co bohater.

 

DLA CIEBIE: Jeśli doświadczasz jakiegoś trudu i kłopotu, sprawdź, jak wyglądało życie Twoich rodziców lub dziadków, gdy byli w Twoim wieku. Czasami zdarza się, że gdy osiągamy podobny wiek, co oni, gdy doświadczali jakiś trudnych zdarzeń, część tych uczuć przejawia się w nas, choć tak naprawdę do nas nie należy.

Ciekawi Cię wpływ przeszłości na obecne życie? przeczytaj też :

 

NIEWIDZIALNE DZIECKO. KSIĘŻNICZKA TATUSIA. BOHATER. JAK ROLE RODZINNE WPŁYWAJĄ NA ŻYCIE?

 

 

Jak odkrywać przekazy transgeneracyjne we własnej rodzinie?

 

W jaki sposób możemy szukać przekazów międzypokoleniowych u siebie?  Głównym sposobem nasuwającym mi się tutaj jest GENOGRAM.

Genogram jest to nic innego jak wizualizacja graficzna  struktury rodziny -takie drzewko . Kółkiem zaznaczamy kobiety, kwadratem mężczyzn, kształt ten przekreślamy x-em, gdy dana osoba nie żyje, zapisując datę śmierci.

Wpisując we wszechwiedzącego wujka G. hasło genogram, znajdziecie sposoby jego wyrysowania.

Ja osobiście robiłam swój genoogram bardzo intuicyjnie, posługiwałam się tylko bazowymi symbolami typu kobieta, mężczyzna i po prostu pisałam koło nich ważne fakty.

Na co zwracamy uwagę tworząc genogram? 

Szukamy trudnych doświadczeń, nagłych śmierci, poronień, aborcji, tendencji (np do uzależnień, zdrad, chorób psychicznych), rozwodów, adopcji.

Innymi słowy zwracamy uwagę na ważne wydarzenia, które mogły w jakiś znaczący sposób wpłynąć na daną osobę, a tym samym na jej potomków. Warto, tworząc genoogram, porozmawiać z bliskimi, poprzeglądać albumy, być może macie w rodzinie jakieś stare zapiski czy pamiętniki. Pytanie, które bardzo pomogło mi zrozumieć istotę historii mojej rodziny, to było pytanie: 

Jaki klimat panuje wokół historii tej rodziny? 

Są rodziny z bardzo tragiczną historią- np ludzie często i nagle umierają w jakiś tragicznych okolicznościach i wzorzec jest powtarzalny. W innych rodzinach widać klimat bardziej łagodny z mniejszością nagłych i gwałtownych zdarzeń, ale z innymi długofalowymi tendencjami na przykład do zdrad małżeńskich. 

Kolejne pytanie, które warto sobie zadać to :

 Jak wyglądało życie moich przodków (tu zazwyczaj rodziców i bardziej chodzi o rodzica tej samej płci), gdy byli w moim wieku.

Co się działo w ich życiu? Zdarza się, że jeśli w rodzinie były jakieś trudne doświadczenia, to dzieci lub wnuki, osób, które ich doświadczały, w pewnym sensie przejmują trudne uczucia swoich przodków, mimo, że trauma nie dotyczyła ich bezpośrednio.

Czasem dzieje się to gdy osiągamy wiek, w którym trudna historia zdarzyła się naszemu przodkowi/przodkini.

 

 

Przekazy transgeneracyjne – Jak psychoterapia może pomóc w uwalnianiu się od nich ?

 

Nie na każdej terapii pracuje się z przeszłością (na przykład ten element jest rzadko spotykany w terapii ericksonowskiej, choć zdarza się).

 Psychoterapia nie wygląda też tak, jak na satyrycznych rysunkach, gdzie leżący na kozetce nieborak „wywleka brudy z dzieciństwa”.

Wiele rodzajów psychoterapii bierze jednak pod uwagę przeszłość, ale nie po to, żeby się w niej babrać, ale dlatego, że może ona wskazywać kierunki rozwoju i zmiany. Wykorzystuje się ją do lepszego zrozumienia naszego bagażu i świadomej decyzji o pójściu swoją drogą. Do zrozumienia kontekstu naszego życia.

Psychoterapeuta to osoba spoza naszego systemu rodzinnego, co umożliwia mu zauważenie schematów czy przekazów, których my sami nie bylibyśmy w stanie zauważyć.

Na takiej samej zasadzie na jakiej, ryba nie wie, czym jest woda, bo jest ona wszystkim co ją otacza. Prawdopodobnie nie wie, że istnieje coś poza wodą.

Przekazy transgeneracyjne to nic innego, jak wpływ przeszłości na nasze dziś. Jak się z tym pracuje? Różnie.

Na niektórych terapiach tworzyć się genogram- graficzny schemat przekazów transgeneracyjnych, który opisałam powyżej.

Na innych niczego takiego się nie tworzy, a rozmowa prześlizguje się pomiędzy przeszłością, chwilą obecną – tu i teraz w gabinecie, a ogólnie obecnym życiem danej osoby. Można spotkać się z pracą z metaforami, snami i bajkami. Czasami terapeuta konfrontuje pacjenta z tym, czego pacjent nie zauważa.

 

 

Jesteś niewinny…

 

Czasem to, co dzieje się tu i teraz, może być podpowiedzią, o tym co działo się dziś. I odwrotnie. Pamiętam ogromnie poruszający przykład wpływu przeszłości na dziś z  autobiografii Irvina Yaloma. Doktor Yalom jest światowej sławy psychoterapeutą i pisarzem .

W  książce opisał swego przyjaciela. Człowiek ten był świadkiem okropności związanych z wojną, w której stracił całą rodzinę i bliskich, sam zaś cudem uniknął tortur i śmierci. Po wojnie stał się światowej sławy chirurgiem. Całe życie poświęcił na granicy życia i śmierci, walcząc o życie swoich pacjentów na sali operacyjnej. Nocami zaś powracały koszmary wojny. Doktor Yalom wielokrotnie namawiał przyjaciela, aby ten zwolnił nieco swój morderczy tryb życia wypełniony pracą. Oczywiście bezskutecznie.

Pewnego dnia człowiek ten zdecydował się opowiedzieć Yalomowi swoje przeżycia z wojny. Jedna z tej historii opowiadała o tym, jak został schwytany i skazany na niechybną śmierć. Dzięki sprytowi i zimnej krwi, udało mu się jej uniknąć. Nie mógł jednak niczego zrobić dla schwytanego wraz z nim małżeństwa. Po wojnie, został lekarzem – prowadzącym “podwójne życie”. Jedno na sali operacyjnej, a drugie w nieustających koszmarach z wojny. Gdy zdecydował się opowiedzieć Yalomowi swoją historię, ten powiedział:

Każdej nocy osądzasz samego siebie, przyznajesz się do winy i przez całe życie za to pokutujesz. Obserwuje Cię od dawna i o to mój wyrok: jesteś niewinny

Poczucie winy za to, że człowiek ten przeżył, podczas gdy inni nie, wybrało mu zawód, dzięki któremu mógł ten dług spłacać, ratując życie innym. Dług, który tak naprawdę istniał jedynie w jego głowie, bo nie był w stanie ocalić innych podczas wojny, bez względu na to, jak bardzo tego chciał.

W swojej szkole psychoterapii usłyszałam, że często nawet trzecie pokolenie ciągle, w jakiś sposób doświadcza konsekwencji traum swoich przodków.

 

Przekazy transgeneracyjne – na koniec podróży…

 

Przeszłość ma wpływ na nasze życie. Mniejszy lub większy, ale ma. Przekazy transgeneracyjne to coś, co warto wziąć pod uwagę przyglądając się swojej historii.  Bywa, że nie widać tego w tak spektakularny sposób i wydaje się, że „w moim przypadku to bzdura”.

Nie wszystko jest czarno- białe. Gdyby było, nie potrzebowalibyśmy pracy psychologicznej. Psychoterapii, która jest sztuką (to słowa jednej z najbardziej znanych współczesnych terapeutek psychoanalitycznych Nancy McWilliams).

Czasem wiele sprzecznych rzeczy nakłada się na siebie tworząc niesamowicie indywidualną i zróżnicowaną siatkę przyczyn tego, jak na ten moment wygląda nasze życie. Dobra wiadomość jest taka:

 

Te góry, które dźwigasz – miałeś tylko na nie wejść.

Najwa Zebian

Poprzednie
Kolejne

Dodaj komentarz